2021-05-14

Już jest drożej
i (niestety) koszty dalej będą rosły

 

Zastępca Prezesa Zarządu,
Zastępca Dyrektora do spraw Ekonomicznych:

mgr Teresa Ślązkiewicz

 

Do wielu spraw w życiu trzeba mieć dystans. Czasowy, emocjonalny, kompetencyjności, wielostronności oceny i sporo jeszcze innych. Wir dziejących się zdarzeń (nawet jeśli nie jest to – nie daj Boże – jakiś ekstremalny kataklizm czy wojna) dla ich uczestników może mieć wysoce pozytywne efekty lub wielce fatalne skutki. Pandemia koronawirusowa jaka opanowała cały glob, jest tego znakomitym przykładem. Miliony ludzi chorują i umierają, tracą dorobek życia. Ale są i tacy, którzy pomnażają – i to bardzo – swój majątek. Informacjami o COVID-19 jesteśmy codziennie atakowani. Trudno odróżnić, które są prawdziwe, a które manipulacją. Podobnie jest w innych kwestiach – politycznych, gospodarczych, prawnych społecznych, kulturowych, medycznych, ba – nawet sportowych (przykładem kwietniowa próba stworzenia europejskiej Superligi 12 klubów piłkarskich). A wszystko wywołuje ekscytacje przyprawiające (niekiedy dosłownie) o udar serca.


Sądzę, że powszechnie śledzimy na bieżąco losy europejskiego Funduszu Odbudowy z którego ogromna kwota – w przeliczeniu na złote sięgająca około 770 miliardów – ma przypaść Polsce. Pomijam tutaj perturbacje polityczne w Sejmie (za nami) i w Senacie (jeszcze nas czekają). Chodzi mi o niezrozumiałe, nie wiem przez kogo inicjowane i kolportowane nadzieje, że pieniądze te, w wielkiej części, trafią do prywatnych portfeli.


Szerzy się plotka, że będzie to (liczona w dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy złotych) taka „europejska", nadzwyczajna „wypłata" lub „emerytura", czy też „renta". Wieści te dochodzą do służb finansowych Spółdzielni od osób, jakie znalazły się w gronie dłużników zalegających z miesięcznymi opłatami za mieszkanie. Co gorsza, są i tacy (a to szczególnie niepokoi), którzy właśnie teraz postanawiają – a conto tej wydumanej „europejskiej darowizny" – dać sobie spokój z bieżącymi płatności. Uważają, że z europejskich miliardów przyznanych Polsce oni dostaną swoje grube tysiące, no i wtedy (z należnymi procentami) spłacą swoje zadłużenie. Skąd takie złudzenia? Ale cóż, skoro obserwujemy także, że są w gronie naszego społeczeństwa tacy, którzy w XXI wieku wierzą w to, iż Ziemia jest płaska. Inni zaś twierdzą, że w szczepionkach przeciw COVID-19 są „czipy", które po dostaniu się z krwią do mózgu pozwolą sterować człowiekiem niczym robotem...


Na rynku finansowym nie ma zastoju. Stale coś się dzieje. I świadomie – lub nie – odczuwamy tego skutki. Już w styczniu tego roku sygnalizowałam w swoim artykule we „Wspólnych Sprawach", że czekają nas wyższe podatki (także opłaty i akcyzę) i tym samym wzrost kosztów, jakie będziemy musieli ponosić. To się dzieje. Już jest drożej. Sukcesywnie tego doświadcza każdy z nas. Nawet, jeśli nastąpiły (ustawowe) podwyżki płac, nawet jeśli na czyjeś konta wpłynęły 13-te emerytury, to goni je inflacja. W efekcie wzrosty kosztów są wyższe, niż przewidywano na początku roku. I jest to nadal tendencja zwyżkowa.


Minimalne wynagrodzenie za pracę w roku 2021 wynosi 2.800 zł brutto (czyli 2.062 zł netto), co oznacza wzrost o 200 zł, tj. 7,7% w porównaniu do płacy obowiązującej w roku 2020. Najniższa stawka godzinowa dla umów cywilno-prawnych ustalona jest teraz na 18,30 zł brutto, co oznacza wzrost o 1,30 zł/godzinę, tj. 7,7% w stosunku do roku 2020. Trzeba mieć jednak świadomość, że wzrost wynagrodzeń oznacza również podwyższenie składek odprowadzanych do ZUS. Ich wysokość obliczana jest na podstawie prognozowanego, przeciętnego wynagrodzenia w danym roku, które – na podstawie projektu budżetu – w roku 2021 wyniesie 5.259 zł brutto.


Inflacja jak wiadomo jest spadkiem siły nabywczej pieniądza w stosunku do wzrostu poziomu cen. Mówiąc inaczej pieniędzy wprawdzie ludności przybywa, ale coraz mniej za nie można nabyć towarów czy usług.


Według oficjalnych danych w kwietniu 2021 roku inflacja przyspieszyła do 4,3 proc., co oznacza, że jest najwyższa od marca 2020 r. czyli początku sytuacji epidemicznej. A obecna wysoka inflacja w znacznej mierze jest wynikiem m.in. bardzo dużego wzrostu cen paliw, bo o 28,1% w porównaniu do kwietnia roku poprzedniego. Eksperci, ekonomiści są zgodni, że wzrosty cen w Polsce dopiero się rozpoczynają i musimy się przygotować w nieodległym czasie nawet na inflację rzędu 5 proc.


Statystycznie o około 1,2% w porównaniu do kwietnia 2020 zdrożała żywność (choć rzeczywiste i jednostkowe podwyżki cen możecie oceniać Państwo sami), a o ok. 7,3% zdrożały w marcu usługi i to one są liderem naszych rosnących wydatków.


Z wyliczeń wielokrotnie prezentowanych na łamach spółdzielczego miesięcznika „Wspólne Sprawy", a także w informacjach przedstawianych w dorocznych materiałach sprawozdawczych na Walne Zgromadzenia, wiecie Państwo, że w opłatach za mieszkanie najkosztowniejsze są media. KSM – z kwoty wpłaconej przez użytkownika mieszkania – 50,96% natychmiast przekazuje dostarczycielom ciepła, wody i odbiorcy ścieków. I w tej mierze muszę dać Państwu niepomyślną informację.


Otóż koszty ciepła wzrosły od początku 2021 roku już dwukrotnie. Pierwsza podwyżka pochodzi z 14 grudnia 2020 roku, kiedy to wydana została przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki decyzja o zatwierdzeniu zmiany Taryfy dla ciepła spółki Dalkia Polska Energia S.A. w Katowicach, a która weszła w życie 11 stycznia 2021 roku i dopiero w tymże dniu Spółdzielnia uzyskała informację o tej podwyżce. Kolejna zmiana dotyczy Tauron Ciepło. Dokonana została ona na podstawie decyzji Prezesa URE z 15 kwietnia 2021 r. i obowiązuje od 1 maja tego roku. Powiadomiono o tym Spółdzielnię 27 kwietnia.


Porównując obowiązujące stawki do stawek z roku 2020 (od 1. 11. 2020 r.), dla obowiązującej taryfy AG1 nastąpił wzrost o: 3,71% dla stawki za zamówioną moc cieplną (wyrażanej w zł/MW/miesięcznie), 3,95% dla stawki za ciepło (wyrażanej w zł/GJ), 2,80% dla stawki za nośnik ciepła (wyrażanej w zł/m3). Teraz będzie przeliczanie nowych taryfikatorów jednostkowo dla każdego z odbiorców ciepła w naszych zasobach. Oczywiście z uwzględnieniem odnotowanych ilości zużytego ciepła. Rozliczenia po kilku miesiącach dotrą do każdego mieszkańca i – nie miejmy wątpliwości – będą pozycją jeszcze bardziej niż dotąd ciążącą w naszych domowych budżetach.


Naliczanie wyższych stawek kosztów energii elektrycznej także jest elementem wdrożonych już w styczniu br. zmian w opłatach. Przypominam, że decyzją Urzędu Regulacji Energetyki o podwyżkach stawek wprowadziły je Tauron, Enea oraz PGE Obrót. Płatności rosną od 3,5 do 3,6 proc. No i wprowadzony został nowy podatek pod nazwą opłata mocowa, a także konkretną kwotę mieć będzie opłata OZE (odnawialne źródła energii), która w minionych latach posiadała stawkę 0 zł. Ze wstępnych wyliczeń wynika, że łączna roczna podwyżka z tytułu tych dwu zmian wynosić może 160 zł dla gospodarstwa domowego zużywającego około 3 MWh (co jest najczęstsze). Naturalnie prądowa podwyżka znajdzie także swoje odniesienie w kosztach wspólnych każdego z wielorodzinnych budynków (w zasobach Spółdzielni jest ich przecież 346), przeliczanych następnie jednostkowo na każdy lokal mieszkalny danego domu.


Pragnę w tym miejscu zwrócić Państwa uwagę, na to, że w imieniu rządu, jego pełnomocnik do spraw infrastruktury energetycznej Piotr Naimski, oświadczył na początku marca br., że do roku 2030 ceny energii będą stale rosły. W roku 2021 w stosunku do poprzedniego statystycznie o około 10%. Jednocześnie rząd wycofał się z ogłoszonej w styczniu 2020 roku przez wicepremiera Jacka Sasina zapowiedzi rekompensat dla indywidualnych odbiorców za zwyżkę cen prądu. Oczywiście całkiem w niepamięć poszło zapewnienie tego samego wicepremiera z grudnia 2019 roku, że podwyżek cen za prąd w ogóle nie będzie. A uzasadniające owo wycofanie się z realizacji tych kolejnych zapowiedzi Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekazało do wiadomości publicznej, iż zdecydowano tak, ponieważ: „Uznano, że potrzebne jest wypracowanie systemowego rozwiązania o horyzoncie wieloletnim, skoncentrowanego na potrzebach najbardziej wrażliwych odbiorców energii elektrycznej".


Maj (ale i czerwiec) przyniesie nam także wdrożenie awizowanych podwyżek za usługi bankowe i telekomunikacyjne. Zapewne poznawać je będziemy w konkretach post factum. One także odczuwalne będą w budżetach rodzinnych i w kosztach funkcjonowania Spółdzielni.


Natomiast od lipca tego roku zapowiedziane są w Katowicach znaczne podwyżki za wywóz śmieci. Wieloaspektowo kwestię gospodarki odpadami i związanych z nią kosztów omawia obok, w swoim artykule, wiceprezes Zarządu Zbigniew Olejniczak. Mnie pozostaje jeszcze wskazać, że przed nami także zmiana cen za dostarczanie wody pitnej i odprowadzanie ścieków, ponieważ obowiązujący w Katowicach taryfikator kończy swą moc z dniem 24 maja br. Z niepokojem czekamy na decyzje Rady Miasta uchwalającej stawki śmieciowe, za wodę i odprowadzenie ścieków. Wiadomo, że muszą wzrosnąć. Skąd wiadomo? Między innymi stąd, że rośnie (wcześniej przeze mnie omawiana) inflacja. Kto z Państwa pamięta jeszcze hiperinflację z końcówki lat 80. minionego wieku (i minionego ustroju)? Obym nie wywoływała wilka z lasu ...

 

Z poważaniem

TERESA ŚLĄZKIEWICZ



     

 
 
Wiadomości


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Więcej informacji: Polityka prywatności (Cookies-RODO)