2020-06-19

Tarcze antykryzysowe

nie chronią spółdzielców


Prezes Zarządu KSM:

mgr Krystyna Piasecka

 

Koronawirus SARS-CoV-2 wywołujący światową pandemię choroby COVID-19 (określonej w Polsce jako stan epidemii) zaatakował ludzkość zdrowotnie, gospodarczo i kulturowo. Medialnymi doniesieniami o skutkach pandemii, codziennie wielokrotnie w ciągu doby uzupełnianymi, wszyscy są przytłoczeni. Zamknięcia w mieszkaniach, noszenia masek i rękawiczek oraz wielu innych obostrzeń każdy doświadcza. Nie będę zatem tego omawiała. Także niebywałych dotąd zawirowań prawno-politycznych związanych z nieodbytymi wyborami prezydenta Rzeczypospolitej. Z osobistej odpowiedzialności, jako kierującej Zarządem Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, muszę wszelako przedstawić – choćby tylko sygnalnie – pewne kwestie dotyczące każdego z członków Spółdzielni indywidualnie oraz KSM jako zbiorowości społecznej i przedsiębiorstwa zarazem w czasie zmagań z pandemią i jej skutkami.

 

Właściwie to tym razem nazwę stałego cyklu publikacji na łamach „Wspólnych Spraw" powinnam zmienić z „moich refleksji" na „nasze działania". Bowiem za słowami, które możecie Państwo tutaj przeczytać, stoją wielorakie i konkretne poczynania statutowych organów Spółdzielni – Zarządu, Rady Nadzorczej i Rad Osiedlowych oraz całej załogi pracowniczej, wszystkich działów KSM i zakładów celowych.

 

To, co Spółdzielnia czyni w zakresie sanitarnym – dezynfekcji i separacyjnych (realizujących ogólnopaństwowe przepisy) ograniczeń – Państwo obserwujecie i doświadczacie tego stale. Obrazują to także zdjęcia z terenu naszych osiedli, jakie zamieszczone są w wydaniu nr 351 „WS". Natomiast nie macie możliwości poznania starań Spółdzielni o pomoc dla znajdujących się w trudnej osobiście sytuacji członków i najemców lokali mieszkalnych oraz użytkowych. Poznania naszej wręcz walki o utrzymanie stabilności ekonomicznej KSM jako przedsiębiorstwa.

 

Mieliśmy nadzieję, że wprowadzając w życie przepisy prawne tworzące – jak to rząd określa – tarczę antykryzysową, znajdą się w niej rozwiązania jakie spółdzielczość (w tym zwłaszcza interesuje nas mieszkaniowa) będzie mogła wykorzystać, że być może nawet zostanie w jakimś miejscu uwzględniana specyfika jej funkcjonowania. Nic z tego. Kolejne segmenty tarczy antykryzysowej (już jest jej numer 3.0) nie chronią spółdzielców.

 

By nieco uporządkować natłok doniesień o prawnie ustanowionych rozwiązaniach w sytuacji istniejącego kryzysu wskazuję że na tak zwaną tarczę antykryzysową składają się następujące jak dotąd takie akty prawne:

  • ustawa o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (specustawa);
  • ustawa o zmianie ustawy o systemie instytucji rozwoju (PFR);
  • ustawa o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19; a dojdzie do nich jeszcze
  • ustawa o udzielaniu pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji przedsiębiorców (polityka nowej szansy), której projekt – jako druk sejmowy nr 300 (stan na 11.05.) – jest przedmiotem obrad w Komisji Gospodarki i Rozwoju. Dużo tego. Setki stron tekstu zasadniczego i odniesień. Ale spółdzielni mieszkaniowych tam nie ma. Wniosek – radzić musimy sobie sami tak, jak możemy, jak potrafimy, jak pozwalają (lub nie) obowiązujące przepisy prawne, te dawne i te nowo (na kolanie i nocą) wprowadzane.

Jest rzeczą bezsporną i nie wymagającą tutaj dowodzenia, iż w wielu rodzinach w ostatnich trzech miesiącach zostały zmniejszone dochody finansowe, a tym samych możliwości ponoszenia najróżniejszych wydatków. W efekcie do władz Spółdzielni trafiły już setki wniosków o obniżenie, anulowanie lub rozłożenie na długotrwałe raty płatności miesięcznych za mieszkanie. To formalna i oficjalna strona tego zagadnienia, a ta faktyczna – to mniejsze wpływy na konto (i bezpośrednio do kasy) Spółdzielni. Dlatego po raz n-ty przypomnieć w tym miejscu muszę, że nie jesteśmy przedsiębiorstwem produkcyjnym, a korporacją członkowską, działającą na zasadzie non profit (bez zysku). Naszym dochodem – mającym się bilansować z kosztami – są opłaty, jakie ponosimy za posiadanie lokali (korzystanie zeń) w zasobach Spółdzielni. Przepisy tarczy antykryzysowej wskazujące na możliwość udzielania pomocy przedsiębiorstwom, które odnotowały zmniejszone wpływy finansowe na skutek malejącej produkcji, nie utożsamiają tego ze zmniejszonymi wpływami z opłat miesięcznych za mieszkania. Tego w ogóle nie uwzględniono. A przecież właśnie te opłaty są fundamentem bytu ekonomicznego każdej spółdzielni mieszkaniowej.

 

Co w naszym, skromnym, wewnątrzspółdzielczym zakresie mogliśmy w tej mierze zrobić ? Podjęliśmy decyzję, że KSM nie będzie wszczynać postępowań komorniczych i sądowych związanych z windykacją zadłużeń oraz że procedury windykacyjne pozasądowe nie będą prowadzone (z wyjątkiem dotychczasowych dłużników). Przyjęliśmy możliwość rozłożenia powstających zaległości w płatnościach na raty, przy czym ustalane są one indywidualnie na wniosek zainteresowanej osoby.

 

Dopuszczamy także, na indywidualny uzasadniony wniosek mieszkańców (tam gdzie Spółdzielnia pozostaje wyłącznie inkasentem opłat), na czas do kolejnych okresowych rozliczeń mediów (zimna, ciepła woda oraz centralne ogrzewanie) zmianę ich wysokości, chwilowe zawieszenie „zaliczkowania" lub inne dopuszczalne formy. Tu wszakże podkreślam, iż te zmniejszenia, a nawet pominięcia zaliczkowych wpłat za media w ograniczonym przedziale czasowym, powodują dla Spółdzielni chwilowe zachwiania w płynności finansowej. Obszar ten staramy się wypełnić poprzez negocjacje z firmami dostarczającymi media, licząc na zrozumienie partnerów, występując o uzyskanie akceptacji na przedłużone terminy płatności, jak też adekwatne, nienaliczanie odsetek z tytułu niepełnych wpłat.

 

Zaznaczyć też muszę, że te wskazane ulgi dotyczyć mogą tylko osób, które faktycznie zamieszkują dany lokal, a nie osób lub firm, które posiadany lokal podnajmują osobom trzecim, uzyskując z tego tytułu własne korzyści.

 

Nie zgadzamy się natomiast na sugestie anulowania płatności. Funkcjonowanie spółdzielczości mieszkaniowej opiera się na solidarnym ponoszeniu kosztów. Nie może zatem być tak, że jedni płacą za mieszkanie, a inni tego nie robią. Nie ma na to społecznego przyzwolenia, o braku możliwości prawnych już nie wspominając.

 

O sytuacji w jakiej znaleźli się członkowie naszej Spółdzielni i ona sama jako przedsiębiorstwo informujemy władze państwowe i samorządowe oraz organizacje gospodarcze, wnioskując i apelując o pomoc, wskazując pilnie potrzebne rozwiązania. Niestety, nasze monity z reguły nie przynoszą zwrotnie nie tylko pozytywnych skutków, ale nawet werbalnych odpowiedzi. Nasze wystąpienia są w efekcie takim „głosem wołającego na puszczy".

 

Fragmenty (cytaty) z naszych pisemnych wystąpień – świadczące o wielu staraniach o pomoc dla członków Spółdzielni, najemców lokali mieszkalnych i użytkowych, dla firmy o nazwie KSM – zamieszczone są w wydaniu nr 351 „WS" na str. 7. Dokumentują one naszą walkę i determinację. Nie mamy innego wpływu na zewnętrznych decydentów, jak tylko uzmysławianie im, że w wielkim kryzysie gospodarczym, jaki właśnie się zaczyna, podmiotem są ludzie. Jest społeczeństwo. A jego wielką częścią są spółdzielcy mieszkaniowi, opierający swój byt – jedni na pracy we własnym rozrachunku, drudzy na pracy najemnej, inni na skromnych wpływach z emerytur i rent.

 

Spółdzielcy to nie środowisko krezusów, którzy przetrwają zapaść gospodarczą jedynie ograniczając swoją ogromną dotąd konsumpcję. To rodziny oraz osoby samotne uważnie liczące każdą złotówkę, często z trudem wiążące przysłowiowy „koniec z końcem". W mechanizmie funkcjonowania miasta, regionu, państwa – środowisko znaczące, acz niedoceniane i nierzadko lekceważone. Środowisko, które wprawdzie łączy wspólny dach nad głową, ale ogromnie jest zróżnicowane indywidualnymi poglądami politycznymi i światopoglądowymi. O niejednolitym poziomie ekonomicznym, kulturowym, oświatowym. Po prostu konglomerat. Stąd bez własnej, jednolitej (i silnej) reprezentacji interesów środowiska na zewnątrz. Dlatego tak łatwo wobec spółdzielców stosuje się starożytną zasadę „divide et impera" – dziel i rządź. Smutna to refleksja. Prawdziwa.

 

Tak jak chyba wszyscy zastanawiam się, kiedy nasza rzeczywistość powróci do normy, do (znowu ta łacina) „status quo ante" – stanu sprzed ataku koronawirusa. Opierając się na wypowiedziach ministra zdrowia (chyba najbardziej kompetentnej dziś w tej mierze osoby) – szczyt epidemii może być jesienią 2020 roku, ale zmagać się z nią możemy nawet i dwa lata. Czy w tym czasie tę nadzwyczajną i nienormalną przecież sytuacje uznamy za ...„normalną" ? Czy przywykniemy do obowiązujących (choć poluzowywanych) obostrzeń ? Wewnętrznie odczuwamy bunt przeciw ograniczeniom naszej wolności, chociaż mamy świadomość, że o nasze życie tu chodzi. Doświadczamy ogromnej sprzeczności racji i odczuć. Czy ta ambiwalencja stanie się już naszą naturą ? Oby nie.

 

Mam głęboką nadzieję, że przetrwamy ten niełatwy czas zmagań z pandemią. W zdrowiu i spokoju wewnętrznym. Spółdzielcze, sąsiedzkie środowisko jest z natury sobie wzajemnie życzliwe i na te cechy szczególnie liczyć mogą potrzebujący wsparcia. Kto może – ten go udziela bez afiszowania się. To po prostu ludzka solidarność. Taka prawdziwa. Ile czasu zajmie nam trwająca „wojna" nie wiemy. Ale pokój po niej na pewno nadejdzie oraz czas nowych działań, radości, sukcesów, pomyślności. I tego Wszystkim serdecznie życzę.

 

Ze spółdzielczym

pozdrowieniem

KRYSTYNA PIASECKA



     

 
 
Wiadomości


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Więcej informacji: Polityka prywatności (Cookies-RODO)