2018-10-10

Odrodzona. Niepodległa. Spółdzielcza.

 

Prezes Zarządu KSM:

mgr Krystyna Piasecka

 

Szanowni Spółdzielcy. Szanowni Czytelnicy.

Rzeczpospolita Polska. Kwintesencja bytu narodowego i państwowego Polaków. Obchodzimy właśnie setną rocznicę odrodzenia Rzeczpospolitej Polskiej. Kulminacją będzie dzień Narodowego Święta Niepodległości – 11 listopada 2018 roku. 100-lecie odbudowy polskiej państwowości – w uroczystościach państwowych i lokalnych – czczone jest w całym kraju. W obchodach nie brak nurtu spółdzielczego, aczkolwiek nie jest on zbyt eksponowany, a bywa że często, świadomie lub nie – pomijany. A przecież tak wielką rolę odegrał w procesie utrwalania polskości w czasach zaborów i budzenia świadomości narodowej. U zarania odradzającej się RP odegrał on znaczącą rolę – wartą szerszego rozpropagowania, szczególnie wśród mało zorientowanego w tych kwestiach młodego pokolenia Polaków – przeto próbuję przedstawić jego skromne przypomnienie – w dalszej części niniejszego felietonu.

 

W naszej Spółdzielni (zwłaszcza w działalności społecznej, kulturalnej i oświatowej) – Wielkie Święto Niepodległości również znajduje poczesne miejsce w zaplanowanych i realizowanych w roku bieżącym imprezach we wszystkich naszych klubach. W tym miejscu zachęcam do zwiedzenia w spółdzielczym Klubie „Centrum" ekspozycji „Rok 1918. Odzyskanie Niepodległości", o której „Wspólne Sprawy" informują odrębnie już na swojej pierwszej stronie. A tutaj – w swoich comiesięcznych „Refleksjach" zapraszam PT Czytelników do wędrówki spółdzielczym szlakiem nie tylko przez owo fetowane „stulecie", ale także i przez wcześniejsze lata. Obchody odbywają się bowiem w datach symbolicznych, upamiętniających jakiś szczegół z ogółu wydarzeń historycznej rangi.

 

By dać temu potwierdzenie, cytuję z oficjalnej strony internetowej Prezydenta RP (http://www.prezydent.pl/aktualnosci/rocznica-niepodleglosci) pięć, jakże istotnych, zdań: „Marzenia o wolności spełniły się wraz z klęską wszystkich trzech zaborców i zakończeniem I wojny światowej, w wyniku której Polska odzyskała niepodległość. Odbudowa państwowości, po 123 latach zaborów, była procesem złożonym. 10 listopada 1918 r. powrócił do Warszawy, zwolniony z więzienia w Magdeburgu, Józef Piłsudski. 11 listopada 1918 r. podpisano zawieszenie broni na froncie zachodnim. Dekretem z tego samego dnia Rada Regencyjna oddała Józefowi Piłsudskiemu naczelne dowództwo nad wojskiem, a 14 listopada 1918 r. rozwiązała się, przekazując całą władzę nad tworzącym się państwem Józefowi Piłsudskiemu. Dzień 11 listopada ustanowiony został uroczystym Świętem Niepodległości na mocy ustawy z dnia 23 kwietnia 1937 r. o Święcie Niepodległości. Święto to zostało zniesione po II wojnie światowej – w 1945 r., a następnie przywrócone ustawą z dnia 15 lutego 1989 r.".

 

Siłą rzeczy wypada mi wspomnieć, bo pisałam już o tym w tym miejscu (i liczę, że Ci spośród Państwa, którzy to pamiętają – wybaczą „powtórkę"), że tradycje polskiej spółdzielczości sięgają roku 1811, kiedy to wybitny uczony, reformator, działacz społeczny, ksiądz Stanisław Staszic (1755-1826) zakupił ziemię w rejonie Hrubieszowa. Grunty owe potem podzielił między 329 chłopów na 60-morgowe działki. Obdarowani zobowiązali się należeć, jako członkowie, do utworzonego przez S. Staszica „Hrubieszowskiego Towarzystwa Rolniczego dla ratowania się wspólnie w nieszczęściach". Musieli też płacić po 2 złote z morgi na wspólne cele. Członkowie Towarzystwa solidarnie uiszczali podatki oraz w razie potrzeby, np. klęsk, udzielali sobie wzajemnej pomocy. Towarzystwo zorganizowało też pierwszą kasę pożyczkową i prowadziło działania oświatowo-wychowawcze.

 

W tym kontekście zwracam uwagę, że za początek zorganizowanej spółdzielczości w skali światowej, jako ruchu samoobrony i samopomocy uboższych i średniozamożnych grup społecznych wobec negatywnych dla nich skutków rozwijającego się kapitalizmu, oficjalnie uważa się powstałe dopiero w 1844 roku, w Rochdale, w Anglii, Stowarzyszenie Sprawiedliwych Pionierów. To ono jednak właśnie (i zalążki spółdzielczości w innych zachodnioeuropejskich krajach) doprowadziły do założenia w 1895 roku Międzynarodowego Związku Spółdzielczego (International Co-operative Alliance, ICA), istniejącego po dziś dzień i skupiającego w skali globalnej ponad miliard spółdzielców. Polska spółdzielczość też jest stowarzyszona w ICA.

 

W świadomości trzeba także ciągle mieć, że w przez cały wiek XIX i początek wieku XX Polska jako państwo nie istniała, więc idee ruchu spółdzielczego, w tym i mieszkaniowego, docierały na tereny polskie z Europy zachodniej z opóźnieniem. Zaskutkowały one jednak wyzwoleniem rodzimych inicjatyw i ich społeczno-gospodarczego wykorzystania. Spółdzielczość powstająca na polskich ziemiach musiała dostosowywać się do warunków, jakie tworzyły władze zaborczych państw. Do najbardziej znanych przedsięwzięć spółdzielczych owych czasów należą w zaborze pruskim wielkopolskie banki ludowe (od 1861 r.) i „Rolniki" (od 1900 r.), w zaborze rosyjskim spółdzielnie spożywców (od 1869 r.) i w zaborze austriackim galicyjskie Kasy Stefczyka (od 1891 r.).

 

Rozwijający się ruch spółdzielczy zaowocował utworzeniem w Warszawie wpierw Związku Stowarzyszeń Samopomocy Społecznej, a potem Towarzystwa Kooperatystów, które, poczynając od 6 października 1906 roku wydawało „Tygodnik poświęcony sprawom kooperacji - SPOŁEM".

 

By jednak nie sięgać tylko daleko, spojrzeć warto na spółdzielczego nestora w Katowicach. Jest nim bezsprzecznie Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem", swoją historią sięgająca roku 1881. Wtedy bowiem 6 lutego powstało Stowarzyszenie „Konsum Roździeń-Szopienice" – jako spółdzielnia, zarejestrowana z nieograniczoną odpowiedzialnością i aż z 1376 członkami. Towarzystwo Kopalni Georg von Giesche odstąpiło Spółdzielni bezpłatnie 3 lokale na sklepy i udzieliło jej nieoprocentowanej pożyczki w wysokości 30 tys. marek, którą spłacono w ciągu 3 lat. Pierwszy z tych sklepów „Roździenianka" mieścił się przy (obecnej) ul. Obrońców Westerplatte 73, drugi o nazwie „Najstarszy" przy (obecnej) ul. Franciszka Rybki 62, a trzeci „Jubilat" przy ul. Krakowskiej. Chociaż od tamtych wydarzeń minęło 137 lat, zmieniała się przynależność państwowa miasta, przetaczały fronty dwu wojen światowych i trzech powstań śląskich, zmieniały ustroje – spółdzielnia trwa jako ciąg umocowanych prawnie kontynuacji. Istnieje i nadal działa, bo założyli ją i zawsze tworzyli mieszkańcy naszego miasta, dla wypełniania określonych żywotnych potrzeb – swoich i osób sobie bliskich.

 

Natomiast w spółdzielczości mieszkaniowej prymat starszeństwa w naszym pobliżu dzierży Chorzowska Spółdzielnia Mieszkaniowa, która w tym roku obchodziła 110-lecie swej nieprzerwanej działalności. Przed nią – funkcjonowały już w tym czasie inne spółdzielnie mieszkaniowe (najstarsze, czyli uważane za pierwsze w Wielkopolsce i na Pomorzu – np. w Bydgoszczy, Poznaniu, Tczewie, Gnieźnie, Toruniu, Chojnicach).

 

Przenieśmy się w historycznej wędrówce do Warszawy, do roku 1912. Rozpoczęto wówczas budowę Banku Towarzystw Spółdzielczych – spółki akcyjnej założonej w 1909 r. przez spółdzielnie kredytowe. Reprezentacyjna siedziba spółdzielców ukończona została w 1917 roku i jest powszechnie znana jako „Dom pod Orłami" (wieńczącymi budynek), zaś współcześnie mieści się w nim Krajowa Rada Spółdzielcza.

 

I jeszcze jeden przeskok – do Lublina, gdzie w dniach 7-9 lutego 1918 roku, na dziesięć miesięcy przed proklamowaniem niepodległego państwa polskiego, wyprzedzająco powstawała nowoczesna polska spółdzielczość. Sprawom przyszłości spółdzielczości w Polsce Odrodzonej poświęcona była obradująca w tym mieście „Pierwsza Konferencyia Przewodników Polskiej Kooperacyi".

 

Zatem zarówno na obszarach ziem polskich, które były pod trzema zaborami, jak i na terenach już od 1335 roku pozostających poza Rzeczpospolitą, ruch spółdzielczy na przełomie XIX i XX wieku był prężny. Nic dziwnego, że po odrodzeniu Polski w 1918 roku odgrywał kapitalną rolę w jej rozwoju gospodarczym i społecznym. Osobami tworzącymi spółdzielczość w czasach niebytu Polski i po odzyskaniu przez nią niepodległości, byli wybitni społecznicy, teoretycy i praktycy tej ogromnej idei wspólnego gospodarowania w wielu dziedzinach. Pośród wielu zasłużonych, jedynie sygnalnie wymieniam genialnego teoretyka spółdzielczości Edwarda Abramowskiego (bardziej chyba znanego spółdzielcom Europy zachodniej niż u nas), Stanisława Wojciechowskiego (w latach 1922-1926 będącego prezydentem II. RP), wybitnego pisarza Stefana Żeromskiego, pomysłodawcę spółdzielczego hasła „Społem" (w bieżącym roku 8 września swoiście uhonorowanego ogólnopolskim, głośnym czytaniem jego powieści „Przedwiośnie") i ks. Stanisława Adamskiego (pierwszego biskupa ordynariusza Diecezji Katowickiej Kościoła Rzymsko-Katolickiego). Ale to tylko cztery nazwiska z setek wybitnych i setek tysięcy członków.

 

To właśnie staraniem znamienitych spółdzielców, którzy posłowali do Sejmu i pracowali w ówczesnym rządzie, już 29 października 1920 roku podjęta została „Ustawa o spółdzielniach" – przez zarówno prawników jak i praktyków gospodarczych po dziś dzień uważana jest za jeden z najlepszych i najnowocześniejszych (w owym czasie) tego typu aktów prawnych w Europie. To jej pierwszy artykuł „Za spółdzielnie uważa się zrzeszenie nieograniczonej liczby osób o zmiennym kapitale i składzie osobowym, mające na celu podniesienie zarobku lub gospodarstwa członków przez prowadzenie wspólnego przedsiębiorstwa. Służąc powyższym zadaniom gospodarczym, spółdzielnia może również mieć na celu podniesienie poziomu kulturalnego swych członków." – po aktualnie obowiązującą ustawę posiada swoją kontynuację (w niewiele zmienionym brzmieniu). Szkoda wszelako, że w następnych artykułach ustaw spółdzielczych współcześni legislatorzy odeszli daleko od tych korzeni z roku 1920.

W dwudziestoleciu międzywojennym spółdzielczość rozwijała się pomyślnie. Wynikało to zarówno z potrzeb społecznych, już nie krępowanych przez zaborców, jak i z aktywności działaczy spółdzielczości. Najwyższym organem całej spółdzielczości w II. Rzeczpospolitej stała się Państwowa Rada Spółdzielcza, instytucja o szczególnym spółdzielczo-rządowym charakterze. Powstał Spółdzielczy Instytut Naukowy, rozwijała się edukacja spółdzielcza, wydawana była spółdzielcza prasa. Szacuje się, że przed wybuchem II wojny światowej, co piąty obywatel Polski był członkiem jakiejś spółdzielni, w handlu detalicznym udział spółdzielni sięgał do 5%, w skupie produktów rolnych do 12%, zaś 20% depozytów oszczędnościowych złożone było w bankach i kasach spółdzielczych, a spółdzielnie mieszkaniowe zaczęły nadawać kształt nowo budowanym dzielnicom miast. Jednocześnie polscy działacze odgrywali aktywną rolę w Międzynarodowym Związku Spółdzielczym, uczestnicząc m. in. w opracowaniu „Zasad Spółdzielczych" przyjętych przez obradujący w Paryżu w 1937 roku Światowy Kongres Związku.

 

Wszystko to przerwała II wojna światowa. Zaś po jej zakończeniu, warunki działania spółdzielczości zostały diametralnie zmienione, tak jak i ustrój naszego państwa. Ograniczenia nakładane na spółdzielczość i swoiste jej „upaństwowienie" spowodowały znaczne odejście od kanonów ruchu spółdzielczego. Ale za sprawą wielu, zwłaszcza przedwojennych, działaczy spółdzielczych – nie zdołano go unicestwić. Po raz kolejny spółdzielcza forma gospodarowania przetrwała, pokonując liczne przeszkody i dokonując koniecznych przeobrażeń wewnętrznych. Wykorzystując atut niezbędności zaspokojenia najżywotniejszej potrzeby społecznej – zapewnienia dachu nad głową – spółdzielczość mieszkaniowa bezsprzecznie przyczyniła się do wymuszenia uznania jej partnerstwa w polityce ówczesnego Państwa i powierzenia roli aktywnego uczestnika w rozwiązaniu najbardziej nabrzmiałego w kraju problemu braku mieszkań (z finansową partycypacją w tym procesie samych zainteresowanych). W efekcie – do czasu przełomu polityczno-gospodarczego w roku 1989 – spółdzielczość mieszkaniowa dotrwała w ruchu spółdzielczym jako najlepiej zorganizowana, dysponująca najsilniejszym potencjałem ekonomicznym i największą liczbą członków. Obecnie w Polsce jest 3600 spółdzielni mieszkaniowych, liczących około 4 miliony 200 tysięcy członków. Zrzeszonych – jak głosi ustawa – na zasadzie dobrowolności, równości oraz samorządności (aczkolwiek wiemy, że ostatnio cecha została zmodyfikowana, bo m. in. współmałżonkowie spółdzielców zostali po ubiegłorocznej nowelizacji ustawowej obligatoryjnie wpisani w poczet członków).

 

Czcząc 100-lecie Niepodległości naszej Ojczyzny, pamiętajmy zatem jednakowo o działaniach zbrojnych i przelanej krwi patriotów, o myśli politycznej, ale i o tytanicznej pracy gospodarczo-społecznej narodu, w której tak ważną rolę odegrała spółdzielczość, jej działacze i miliony zwykłych członków.

 

Z poważaniem

KRYSTYNA PIASECKA

 

 

 

 

 



     

 
 
Wiadomości


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Więcej informacji: Polityka prywatności (Cookies-RODO)