2017-04-14

Łże pomówienia

 

Prezes Zarządu KSM:

mgr Krystyna Piasecka

 

Szanowni Państwo. W dopiero co ogłoszonym przez serwis We Are Social raporcie za rok 2016, dotyczącym 232 krajów (w tym Polski) znajdujemy sporo ciekawych, uznawanych za kluczowe informacji w tym, że w krajach objętych analizą statystyczną mamy: 3,42 miliardy użytkowników internetu, 2,31 mld użytkowników mediów (prasy, radia, telewizji), 3,79 mld użytkowników (unikatowych – indywidualnych) telefonów komórkowych, 1,97 mld użytkowników mobilnych mediów społecznościowych. O polskich realiach są tamże takie m.in. dane: populacja w Polsce – 38,6 mln (w tym 61% mieszkańców miast); liczba aktywnych internautów – 25,71 mln (67%), aktywnych użytkowników mediów społecznościowych – 14 mln (36%), liczba aktywnych telefonów komórkowych – 58,84 mln (152%), zatem w Polsce przypada 1,5 telefonu na jednego mieszkańca naszego kraju; aktywnych mobilnych użytkowników sieci społecznościowych – 10 mln (26%). Ponieważ dane te ustalane były w styczniu 2016 roku, jest rzeczą oczywistą, że aktualnie (w kwietniu 2017) wskaźniki te są wyższe.

 

Czy zatem może dziwić, że świat, w dobie postępującej cyfryzacji społeczeństw co rusz jest w szybkim tempie niepokojony informacjami o różnego rodzaju incydentach – cyberatakach, infekowaniu komputerów, próbach lub udanych włamaniach o różnej skali, a skierowanych w instytucje publiczne i pojedynczych użytkowników i inne? Od kilku miesięcy świat poruszony jest ujawnieniem istnienia w obiegu fałszywych wiadomości i nazwania ich „fake news" (które to angielskojęzyczne określenie uzyskało natychmiast swe „obywatelstwo" we wszystkich językach). „Fejkniusy" są więc i w polszczyźnie. Tę światową rangę wiadomościom preparowanym dla okłamywania odbiorców nadały wydarzenia w USA związane z niedawną prezydencką kampanią wyborczą. Prezydentem największego mocarstwa został jak wiadomo Donald Trump. Zwolennicy przegranej kandydatki Hillary Clintom obwiniają za to właśnie „fejki". Nie mnie dociekać prawdziwości (lub fałszywości) takiej tezy. Ale jej postawienie, a także niezależne od tego wydarzenia informacje rządowe, wydawane w wielu państwach, o szkodach wyrządzanych przez fejki, dają sporo do myślenia. Nade wszystko do obaw: co z docierających do każdego z nas jest faktem, obiektywną prawdą, a co kłamstwem ?

 

Stworzona przez komputerową sieć internetową i mobilnych smartfonów możliwość bezpośredniego i natychmiastowego komunikowania się każdego z każdym zlikwidowała wszelkie bariery czasowe i przestrzenne.

 

Fejkniusa stworzyć i upowszechnić może każdy mający dostęp do sieci. Indywidualny użytkownik, specjalistyczny w dezinformacji portal (firma), wszelkie publikatory. Im szczególnie łatwo, toteż z tych m.in. względów otrzymały już dawno miano czwartej władzy. Określa się nim, jak wiadomo, w państwach demokratycznych, wolną prasę, media masowe, środki masowej komunikacji, środki przekazu społecznego. Owa czwarta władza stawiana jest w równym szeregu obok trzech pierwszych: władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, gdyż siła prasy i pozostałych mediów jest tak wielka, że może kształtować społeczeństwo i politykę. Jednocześnie spełnia (powinna!) funkcję kontrolną poprzednich trzech władz, aby nie dochodziło do nadużyć i korupcji.

 

O tym, jak – przykładowo telewizja – może „urabiać społeczeństwo" przekonać można się było niedawno oglądając autorski program Jacka Łęskiego „Chodzi o pieniądze", wyemitowany 6 lutego 2017 roku. w TVP 1. Wygłosił m.in. takie słowa: „Spółdzielcy głosu nie mają i służą za dostarczycieli pieniędzy na funkcjonowanie swoistych udzielnych księstw wyjętych spod prawa. Mimo zmiany ustroju od ponad ćwier wieku Państwo praktycznie nie ma żadnej kontroli nad działalnością spółdzielczych bossów. A jak wiadomo brak nadzoru rozzuchwala." W całej rozciągłości popierała go uczestnicząca w audycji pani senator Lidia Staroń, która polską spółdzielczość mieszkaniową określiła mianem „niewolnictwa XXI wieku". Te łże pomówienia owocują w tworzeniu antyspółdzielczych nastrojów. W prasie codziennej pojawiają się więc żądania: „Spółdzielczość do kontroli", posłowie rządzącej koalicji zgłosili nowelizację ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i awizują dalsze prawne zmiany ustawowe, dla – wreszcie(?) – skutecznego kontrolowania owych „udzielnych księstw".

 

Tymczasem nie jest tak, jak usiłuje wmówić wszystkim autor przywołanego wyżej programu. Prawda jest bowiem zgoła inna, bo (bez względu na ustrój w jakim spółdzielnie funkcjonowały) – chyba tylko w spółdzielniach jest mnogość i różnorodność kontroli i liczba uprawnionych do kontrolowania – jak nigdzie indziej. Stwierdzam to z autopsji, choć by na przykładzie naszej, Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej – byliśmy i jesteśmy sprawdzani nieustannie i wielorako. I uważamy to za rzecz normalną, oczywistą, gdyż działamy w pełnej jawności, w oparciu o obowiązujące przepisy prawne, robiąc wszystko, by im sprostać z jak największą starannością. Żadne incydentalne przypadki, które się być może w tym względzie zdarzają – nie tylko z resztą w sektorze spółdzielczym – nie mogą stanowić podstawy do zanegowania takiego stwierdzenia.

 

Ba, jesteśmy w sposób oczywisty zainteresowani tym, by ktoś weryfikował i oceniał (a tak się dzieje) naszą pracę i jej efekty, a także wskazał ewentualne niedociągnięcia lub błędy, dając szansę na poprawę. Dlatego też wielu kontrolom poddajemy się w sposób całkowicie dobrowolny. Nie jestem upoważniona do oceny – czy we wszystkich spółdzielniach tak postępują, ale w moim najbliższym otoczeniu spółdzielczym nie znam spółdzielni, które by unikały, utrudniały lub torpedowały jakiekolwiek kontrole. Z naszego punktu widzenia są one wręcz pożądane wobec znacznej zmienności polskiego prawa i niestabilności funkcjonujących rozwiązań modelowych w gospodarce spółdzielczej, na które same spółdzielnie faktycznie wpływu nie mają.

 

Śmiem też twierdzić, na podstawie wieloletniej praktyki, że w polskich realiach spółdzielczość mieszkaniowa jest dziedziną działalności gospodarczej i publicznej, chyba najbardziej, najpowszechniej i najczęściej kontrolowaną – dotyczy to zwłaszcza dużych organizmów spółdzielczych, a co spróbuję niedoinformowanym lub niezorientowanym w temacie w jakiś sposób przybliżyć w niniejszym felietonie. Ale czy uda mi się przekonać nieprzekonanych, wierzących indoktrynerom lub posiadaczom własnych „wizji", to już inna sprawa – i pewnie – nie, bo stara prawda głosi iż fakty wprawdzie bywają silne, to jednak domniemania są silniejsze.

 

A zatem jak to jest w Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej? Po pierwsze – Zarząd i Dyrekcja Spółdzielni – we wszystkich aspektach działania – na bieżąco są kontrolnie oceniane, a praca jest nadzorowana przez elektorat członkowski i jego organy przedstawicielskie, a więc Radę Nadzorczą, jej komisje problemowe (gremium liczące 26 osób) oraz dorocznie przez Walne Zgromadzenie członków. Po wtóre – również na bieżąco kontrolnym ocenom podlega zarówno praca terenowych administracji osiedli, jak i zakładów wykonawczych (pomijam tutaj aspekt kontroli i nadzoru nad tymi jednostkami sprawowany przez służby etatowe Spółdzielni – bowiem to powinność wynikająca z zakresu obowiązków). Wszak każdego dnia oceny tego co się dzieje na terenie każdego osiedla dokonują sami mieszkańcy, przekazując na bieżąco swoje spostrzeżenia, uwagi i wnioski władzom Spółdzielni, a także inicjując (w zakresie swych krytycznych spostrzeżeń, wątpliwości, podejrzeń) – stosowne kontrole wewnątrzspółdzielcze czy też angażując kontrole zewnętrzne, instytucjonalne. Kontrolę realizują też w imieniu swoich spółdzielczych wyborców przedstawicielskie samorządowe organy osiedlowe (jakimi są wybrane przez mieszkańców – członków Spółdzielni i spośród nich) Rady Osiedlowe.

 

Prawidłowość funkcjonowania Spółdzielni jest przedmiotem badania wykonywanego nieustannie (w oparciu o roczne i doraźne plany kontroli) przez specjalistów z Działu Kontroli Wewnętrznej Spółdzielni. Sprawozdania roczne z tych kontroli są przedstawiane Radzie Nadzorczej i członkom w „Materiałach na Walne Zgromadzenie".

 

Skala i suma tych kontrolnych poczynań realizowanych przez wymienione wyżej gremia kontrolne już na tym etapie jest szeroko zakrojona – bowiem obejmuje wszystkie sfery działalności Spółdzielni, wchodząc zarówno w kwestie ekonomiczne, techniczne, eksploatacyjne, wykonawcze, bezpieczeństwa, itd. Ale i tak stanowi to nieledwie cząstkę ogółu kontroli, z jakimi Spółdzielnia ma do czynienia i jakim w bieżącym działaniu podlega. Bo znacznie więcej jest kontroli zewnętrznych. Zarówno szczegółowych, jak i kompleksowych, realizowanych przez wyspecjalizowane w danej branży instytucje i urzędy kontrolne.

 

Pora wskazać i na nie, ale proszę tego nie odczytywać jako utyskiwanie czy użalanie się nad faktem, iż takowe są i występują – a jedynie jako informację, iż mają one istotnie miejsce – prowadzone są bowiem w celu ochrony szeroko rozumianych interesów ogółu członków Spółdzielni, a także właścicieli nieruchomości przez Spółdzielnię zarządzanych. Są równie ważne i istotne dla władz Spółdzielni, potwierdzając w wyniku sprawdzenia określonych elementów działalności Spółdzielni prawną poprawność i prawidłowość postępowania czy też zwracających uwagę w formie opinii, decyzji czy wniosków na obszary wymagające korekty jakiegoś działania.

 

Zacznę od kwestii finansowych. Zgodnie z wymogami ustawy o rachunkowości (Dz.U. 1994, poz. 591) Spółdzielnia każdego roku, obligatoryjnie jest poddawana badaniu sprawozdania finansowego przez biegłego rewidenta.

 

Przeprowadzanie tego badania uwarunkowane jest przestrzeganiem przez (sprawującego zawód zaufania publicznego) biegłego, obok ustawy o rachunkowości, także ustaw: Prawo spółdzielcze (Dz.U. 2013, poz. 1443), o spółdzielniach mieszkaniowych (Dz.U. 2013, poz. 1222), o biegłych rewidentach i ich samorządzie, podmiotowych uprawnieniach do badania sprawozdań finansowych oraz o nadzorze publicznym (Dz.U. 2009, poz. 649) oraz Kodeksu etyki zawodowych księgowych IFAC stanowiącego załącznik do Uchwały nr 4249/60/2011 Krajowej Rady Biegłych Rewidentów z 2011 r. w sprawie zasad etyki zawodowej biegłych rewidentów, Krajowych standardów rewizji finansowej, wydanych przez Krajową Radę Biegłych Rewidentów – Uchwała nr 1608/38/2010 Krajowej Rady Biegłych Rewidentów z 2010 r., w tym zwłaszcza KSRF nr 1 – Ogólne zasady badania sprawozdań finansowych. Biegły rewident wykonuje swoje czynności, w tym przeprowadza badanie dokumentacji źródłowej wspólnie z zespołem swoich współpracowników, najczęściej przystępując do pracy już na etapie przeprowadzanej w Spółdzielni dorocznej inwentaryzacji majątku trwałego i ruchomego przez powołaną w tym celu Komisję. Kończąc badanie składa on raport wraz z opinią Zarządowi i Radzie Nadzorczej – na piśmie. Podkreślić jeszcze tutaj muszę, że wyboru podmiotu badającego (biegłego) nie dokonuje Zarząd Spółdzielni ani jej pracownicy ale (zgodnie ze statutem KSM) organ nadzorujący pracę Zarządu Spółdzielni, jakim jest Rada Nadzorcza spośród złożonych do Spółdzielni ofert stanowiących odpowiedź na ogłoszone w prasie stosowne zawiadomienia zapraszające.

 

W oparciu o wspomnianą wyżej ustawę Prawo spółdzielcze – KSM dobrowolnie poddawana jest także okresowym profesjonalnym lustracjom, czyli badaniu legalności, gospodarności i rzetelności całości jej działania.

 

Tego rodzaju kontrola występuje tylko (!) w spółdzielczości. Kontrolę taką wykonuje się średnio co trzy lata, a w okresie budowania nowych budynków mieszkalnych i rozliczania kosztów budowy lustracja realizowana jest corocznie. Owa lustracyjna kontrola zewnętrzna przeprowadzana jest przez licencjonowanych lustratorów wskazywanych przez związki rewizyjne spółdzielczości lub Krajową Radę Spółdzielczą. W naszym przypadku – z uwagi na fakt, iż jesteśmy zrzeszeni w Regionalnym Związku Rewizyjnym Spółdzielni Mieszkaniowych w Katowicach lustratorzy są wskazywani przez ten Związek i nigdy nie byli to czynni zawodowo prezesi z którejkolwiek spółdzielni mieszkaniowej – co Państwu usiłują wmawiać media społecznościowe (a co jest możliwe do skonfrontowania u nas w każdej chwili).

 

Rządowy nadzór (nad wszystkimi spółdzielniami) pełni ponadto (z mocy ustawy) minister infrastruktury i budownictwa. Minister nie rozstrzyga spraw, lecz badając zarzuty zawarte w otrzymanych skargach i doniesieniach. Jeżeli stwierdzi, iż nastąpiło jakiekolwiek naruszenie prawa, występuje z wnioskiem do Krajowej Rady Spółdzielczej względnie związku regionalnego o przeprowadzenie w danej spółdzielni (na jej koszt) lustracji problemowej bądź pełnej lub też żąda rozszerzenia lustracji obowiązkowej o wskazane tematy.

 

Spółdzielnia funkcjonuje w określonym otoczeniu prawnym, gospodarczym i społecznym, i tak jak każde „przedsiębiorstwo" podlega równocześnie tym wszystkim rygorom kontrolnym, i w takim samym stopniu, jak każda prowadząca w kraju działalność gospodarczą – firma. Liczba instytucji uprawnionych do kontroli działalności przedsiębiorstw, w tym i spółdzielni jest znaczna i na ogół znana, a przedmiotem kontroli są wszelakie aspekty funkcjonowania spółdzielni (w tym majątkowe, finansowe, podatkowe, prawne, kontraktowe, ludzkie – pracownicze i mieszkańców, techniczne, eksploatacyjne, społeczne, itd., itd.). Szczegółowy zakres kontroli oraz organy upoważnione do ich przeprowadzenia określają ustawy branżowe, wobec czego przez ograniczoność udostępnionego mi na łamach tego miesięcznika miejsca, zmuszona jestem odstąpić od ich szczegółowszego omówienia, zawężając się w tym miejscu li tylko do ich wymienienia (zakładam, że większość czytających te refleksje zna, choćby z grubsza, sferę tematyczną, którą poszczególne, a wymienione przeze nie organy czy instytucje, się zajmują).

 

W Spółdzielni – jako przedsiębiorstwie – najczęściej mamy do czynienia z kontrolami, które przeprowadzają: Urząd Skarbowy, Urząd Kontroli Skarbowej, Biuro Inspektora Ochrony Danych Osobowych, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Państwowa Inspekcja Pracy, Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Inspekcja Ochrony Środowiska, Policja, Straż Miejska, Straż Pożarna (szczególnie w zakresie przepisów techniczno-budowlanych oraz bezpieczeństwa pożarowego określonego przepisami ogólnymi Prawa budowlanego), Nadzór Budowlany (zwłaszcza w zakresie realizacji obowiązku właścicieli lub zarządców nieruchomości poddawania kontroli obiektów budowlanych w czasie ich użytkowania, czyli przeglądów rocznych i pięcioletnich w obiektach oraz przeglądów instalacji elektrycznej, odgromowej, gazowej, przewodów kominowych wentylacyjnych i spalinowych, itd.), Urząd Dozoru Technicznego (kontrolujący stan techniczny i dopuszczający do eksploatacji m.in. dźwigi osobowe), Państwowa Inspekcja Sanitarna (sprawdzająca stan sanitarny budynków i posesji, przebiegu tzw. akcji powszechnych, np. cyklicznych akcji odszczurzania, itp.). Ponadto działalność Spółdzielni w szeregu aspektach jest też sprawdzana przez agendy Urzędu Miasta (np. wycinki drzew, realizacji nakazanych nasadzeń drzew i krzewów, dopuszczenia nieruchomości do eksploatacji, gospodarowania odpadami – selektywnej zbiórki, i inne), Najwyższą Izbę Kontroli (najczęściej gdy działalność Spółdzielni realizowana jest przy angażowaniu jakichś środków publicznych, w tym np. korzystaniu ze środków pomocowych, pożyczek zwrotnych, ulg, dotacji, względnie umownych umorzeń dot. spłat zobowiązań, kontroli okresowej banków kooperujących ze Spółdzielnią i instytucji finansowych (jak np. NFOŚ czy WFOŚiGW) – współpracujących przy kredytowaniu w jakimś zakresie działalności Spółdzielni, itp.

 

Oceńcie Państwo sami: czy istotnie „nikt" Spółdzielni nie kontroluje, pozwalając jej na „sobiepaństwo", skoro praktycznie nie ma dnia, by Spółdzielnia nie była przez kogoś i w jakimś zakresie kontrolowana. Warto dodać, że oprócz kontroli dot. bezpośrednio Spółdzielni i przeprowadzonych w Spółdzielni – bywamy współkontrolowani w ramach tzw. kontroli krzyżowych – sprawdzających, gdy kontrolowanym jest któryś z naszych licznych kontrahentów biznesowych (wykonawca, dostawca, usługodawca), względnie gdy podmiotem zainteresowania jakichś określonych służb kontrolnych bywa któryś z naszych obecnych lub byłych mieszkańców. Tyle fakty. I konstatacja, iż owe działania sprawdzające, aczkolwiek absorbujące czasowo, są nam potrzebne. Bowiem stan doskonałości i ideału bywa tylko utopią.

 

Nawet jak najusilniej starając się wypełnić literę prawa – można popełnić jakiś błąd. Cóż: errare humanum est. W tej mierze nic od starożytności się nie zmieniło. Dlatego wnioski pokontrolne (jeśli kontrolerzy je formułują) zawsze stanowią instrument prowadzący do dalszego doskonalenia funkcjonowania Spółdzielni. Są z nimi zapoznawani członkowie, a w pierwszej kolejności Rada Nadzorcza i Rady Osiedli Spółdzielni (odpowiednio). Tak to właśnie jest w Spółdzielni będącej – co nieustannie trzeba mieć na uwadze – organizmem łączącym w sobie dobrowolne stowarzyszenie obywateli oraz wieloaspektowy podmiot gospodarczo-społeczny, działający na podstawie skodyfikowanych norm i ściśle je wypełniający.

 

Na koniec tego zapewne niedoskonałego wywodu na temat stawianego zarzutu o rzekomym braku kontroli nad spółdzielniami mieszkaniowymi, pragnę, nie wyczerpując tego tematu dorzucić jeszcze jeden fakt z ostatniego okresu. Otóż na mocy przepisów wynikających z Ordynacji Podatkowej już od 1 lipca 2016 roku zostaliśmy objęci wdrożonym z tą datą obowiązkiem (który oczywiście realizujemy) w zakresie bieżącego comiesięcznego przekazywania (bez wezwania i pod rygorem kar) danych w postaci JPK (Jednolity Plik Kontrolny) – organowi podatkowemu. Zaś od 1.01.2017 roku Spółdzielnia zobowiązana jest przekazywać na każde żądanie organów podatkowych i organów kontroli skarbowej dodatkowo pliki JPK zawierające informacje o operacjach gospodarczych wykazanych w księgach rachunkowych dot. całości działalności za dany okres. Temat ten może zostać PT Czytelnikom – jeśli będzie takie życzenie – przybliżony przez zastępcę prezesa Zarządu ds. ekonomicznych, Główną Księgową w którymś z następnych wydań „Wspólnych Spraw".

 

Jest to nowe, dodatkowe narzędzie kontroli zewnętrznej, dotyczące działalności, również spółdzielni mieszkaniowej i jej gospodarki (chociaż jednocześnie jest to również zwiększenie dotychczasowych obowiązków Spółdzielni o nowe zadania, niosące za sobą – niestety – także poniesienie dodatkowych kosztów, choćby w postaci konieczności zakupu sprzętu i programów komputerowych i ich wdrożenia, przeszkolenie pracowników i inne).

 

Przepraszam za nieświąteczny i może nie najciekawszy dla większości z Państwa temat rozważań. Mam nadzieję i życzę wszystkim Państwu, by święta wynagrodziły Państwu i Waszym rodzinach ewentualną stratę czasu na taką lekturę – upływając w radosnej i wiosennej atmosferze, w kręgu przyjaznych osób, przynosząc wytchnienie od trosk życia codziennego i nadzieję na lepsze jutro.

 

Z poważaniem

KRYSTYNA PIASECKA



     

 
 
Wiadomości


 

 

 

 



 

 


 

 

 

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Więcej informacji w naszej Polityce bezpieczeństa - cookies