2026-03-27

Selektywne gromadzenie odpadów
to konieczność, obowiązek i cel

 

Wiceprezes Zarządu KSM:

mgr Zbigniew Olejniczak

 

Od lipca 2013 roku obowiązują w naszym kraju zasady selektywnego zbierania odpadów komunalnych. Warto w tym miejscu zacytować fragmenty treści informacji zawartych na stronach internetowych Ministerstwa Klimatu i Środowiska:


„Przez selektywne zbieranie rozumie się zbieranie, w ramach którego dany strumień odpadów, w celu ułatwienia określonego sposobu przetwarzania, obejmuje jedynie rodzaje odpadów charakteryzujące się takimi samymi właściwościami i takim samym charakterem. W przypadku selektywnie zebranych odpadów komunalnych obowiązuje zakaz ich mieszania ze zmieszanymi odpadami komunalnymi odbieranymi od właścicieli nieruchomości.


Zgodnie z art. 3 ust. 2 pkt 5 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, selektywne zbieranie ustanawiają gminy, przez co należy rozumieć zorganizowanie przez gminę takiego selektywnego zbierania lub stworzenie niezbędnych do tego warunków. Art. 3 ust. 2 pkt 5 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach stwierdza, że selektywne zbieranie odpadów komunalnych obejmuje co najmniej następujące frakcje odpadów: papier, metale, tworzywa sztuczne, szkło, opakowania wielomateriałowe oraz odpady komunalne ulegające biodegradacji, w tym odpady opakowaniowe ulegające biodegradacji.


Selektywne zbieranie wyżej wymienionych frakcji jest m.in. powiązane z koniecznością osiągnięcia przez gminy wymaganych poziomów recyklingu i przygotowania do ponownego użycia papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła (art. 3b ust. 1 pkt 1 i ust. 2 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach) oraz ograniczenia masy odpadów komunalnych ulegających biodegradacji (art. 3c)."


Regulaminy utrzymania czystości i porządku w gminie


W oparciu o regulacje ustawowe wszystkie gminy w Polsce, a więc i Katowice, uchwaliły własne akty prawa miejscowego jakimi są regulaminy utrzymania czystości i porządku w gminie. Jak to zwykle bywa z formalnym ustanowieniem celów oraz regulacji i narzędzi służących ich osiąganiu idzie to dość szybko, choć niekoniecznie łatwo. Wielkim utrudnieniem jest jak zawsze doprowadzenie do koniecznego świadomego podporządkowania się ustalonym zasadom, gdzie poziom realizacji celu jest wprost zależny od konsensusu społecznego. Osiągnięcie koniecznych zmian mentalnych jest zawsze poprzedzone trudnym i skomplikowanym procesem zmieniającym dotychczasowe przyzwyczajenia i nawyki na takie, które przybliżą do zamierzonego celu. W tym zakresie – najprościej mówiąc– celem jest dbałość o środowisko naturalne, zminimalizowanie ilości odpadów trafiających na wysypiska śmieci, odzyskiwanie surowców nadających się do recyclingu i ponownego wykorzystania etc.


Wydaje się, że tak oczywiste i konieczne cele mają powszechną akceptację, ale oprócz tego niezbędne jest powszechne, świadome działanie dla osiągania tych celów, ale z tym – jak wszyscy na co dzień obserwujemy – nie jest dobrze. Konieczne działania dotyczą wszystkich bez wyjątku, na każdym etapie powstawania, zbierania i utylizacji bądź recyclingu odpadów komunalnych. Temu służą stałe kampanie informacyjne i edukacyjne, działania organizacyjne i logistyczne w obszarze selektywnego zbierania odpadów komunalnych oraz ich odbioru, utylizacji lub recyclingu. Podejmowanie licznych i różnorakich działań pochłania ogromne zasoby sił i środków m.in. finansowych, ale ich skuteczność ciągle daleka jest od koniecznego i zakładanego poziomu selektywnej zbiórki odpadów, pomimo upływu tak wielu już lat od rozpoczęcia wdrażania obowiązujących zasad.


Wszystkie kolejne mozolnie realizowane działania mają znaczenie, z żadnego nie możemy rezygnować w świetle ratowania środowiska, w którym żyjemy my, i które zostawimy kolejnym pokoleniom. To samo dotyczy również oszczędnego korzystania z nieodnawialnych zasobów surowcowych. W tych obszarach ludzkiej aktywności wszyscy mamy swój udział poczynając od naszych indywidualnych gospodarstw domowych a idąc dalej dotyczy to społeczności budynkowych, osiedlowych, miejskich itd.


Selektywna zbiórka odpadów
komunalnych to obowiązek


Nie sposób w jednym felietonie opisać wszystkich możliwych i podejmowanych przedsięwzięć lub problemów utrudniających szybką, sprawną i efektywną realizację działań dobrze służących podnoszeniu poziomu selektywnej zbiórki odpadów realizowanych przez nas wszystkich na każdym jej etapie, w zgodzie z obowiązującymi przepisami. Trzeba w tym miejscu przypomnieć jeszcze raz, że selektywna zbiórka odpadów komunalnych to obowiązek, a nie indywidualny wybór. Kontrole w tym zakresie sprawują odpowiednie służby ze Strażą Miejską na czele. Sankcje za naruszenia tego obowiązku nakładane są na indywidualnych właścicieli domów, a w przypadku budynków wielolokalowych – na wszystkich właścicieli praw do lokali, korzystających z danego Punktu Gromadzenia Odpadów.


Właściciel bądź zarządca budynku wielolokalowego w składanej deklaracji musi złożyć oświadczenie o prowadzeniu selektywnej zbiórki odpadów, choć podmiotowo nie ma narzędzi do wyegzekwowania tego obowiązku od indywidualnych właścicieli praw do lokali. Poczucie świadomości celu przez każdego z osobna użytkownika lokalu oraz presja społeczna, mogą dobrze się przysłużyć uchronieniu danej grupy od ponoszenia opłat w podwojonej wysokości, wskutek ujawnienia braku selektywnej zbiórki odpadów. To bardzo dotkliwa sankcja nakładana zbiorowo na użytkowników lokali, tym bardziej że zdecydowana większość użytkowników lokali realizuje obowiązki w tym zakresie prawidłowo.


Przedmiotem kontroli prowadzonych przez Straż Miejską jest sprawdzanie czy frakcje odpadów są gromadzone w odpowiednich pojemnikach, a w szczególności czy w odpadach zmieszanych nie znajdują się odpady podlegające selektywnej zbiórce. Spółdzielnia stara się szeroko upowszechniać wiedzę o zasadach obowiązkowej selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, organizuje Punkty Gromadzenia Odpadów wyposażone przez Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w odpowiednie pojemniki do tego przeznaczone, stara się egzekwować od MPGK harmonogram wywozu odpadów, kontroluje prawidłową selekcję odpadów oraz utrzymuje w należytym stanie porządkowym i sanitarnym PGO.


PGO i PSZOK


Przez wiele ostatnich lat na terenie wszystkich osiedli naszej Spółdzielni wybudowanych zostało za środki własne, z opłat mieszkańców, bardzo dużo wiat, altan i kontenerowisk stanowiących Punkty Gromadzenia Odpadów dla jednego lub kilku budynków. Dużym ograniczeniem jest posiadanie lub dzierżawa terenu, który spełnia warunki lokalizacyjne (odpowiednie odległości od budynków mieszkalnych), terenowe (a w tym brak podziemnej infrastruktury np. sieci wodno-kanalizacyjnej, ciepłowniczej, gazowej itp.). Koszt wiaty śmietnikowej rozpoczyna się od blisko 30 tys. złotych, ale może sięgać nawet 70 tys. złotych zależnie od wielkości, użytych materiałów i technologii. Są to duże kwoty, które trzeba zakumulować poza innymi koniecznymi i pilnymi wydatkami w ramach funduszu remontowego.


Punkty Gromadzenia Odpadów (co do zasady) służą do wyłącznego użytku przez mieszkańców, dla których są one dedykowane, ale niestety w praktyce często dochodzi do naruszeń prawa przez osoby nieuprawnione, podrzucające śmieci do lub w pobliże naszych PGO. Zmorą są również „podrzucane" odpady budowlane i zużyte opony, które każdy ma obowiązek samodzielnie przekazywać do Gminnych (Miejskich) Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK). Staramy się walczyć z tymi procederami, ale nie jest to łatwe i generuje kolejne dodatkowe koszty. W relatywnie niewielu już lokalizacjach pojemniki stoją nieosłonięte. W ostatnich latach udało nam się pozyskać od MPGK zespoły pojemników tzw. półpodziemnych, służących zbiórce odpadów w sposób selektywny dla wszystkich wyodrębnionych frakcji odpadów. Lokalizacja tego typu pojemników jest bardzo atrakcyjna finansowo, ponieważ koszty samych pojemników z ich montażem (około 40 - 50 tys. zł za komplet) pokrywane są przez MPGK (z pieniędzy zakumulowanych z naszych opłat za gospodarowanie odpadami). Po naszej stronie pozostaje koszt wykopów kontrolnych przed montażem i tzw. obróbka miejsca ich posadowienia/utwardzenia terenu. Lista chętnych (właścicieli i zarządców nieruchomości) na takie pojemniki jest długa, dlatego i ograniczona do możliwości sfinansowania ze wspólnych zasobów miasta w kolejnych latach. Możliwości skorzystania z tego typu pojemników mają również wiele innych ograniczeń, takich jak np. odpowiedni teren umożliwiający ich usytuowanie i obsługę przez Hydrauliczny Dźwig Samochodowy (HDS), a do tego grunt musi być wolny od uzbrojenia (infrastruktury) podziemnego.

 


Tabela zamieszczona w treści felietonu przedstawia liczbowo i lokalizacyjnie zamontowane i planowane do montażu zespoły pojemników półpodziemnych w zasobach naszej Spółdzielni.


Pierwszeństwo mają lokalizacje pozwalające na podniesienie poziomu selektywnej zbiórki odpadów wszystkich frakcji odpadów, a w tym np. likwidacja zsypów, które w tym zakresie są co do zasady przeciwskuteczne. Do tego dochodzi konieczność wytaczania bardzo ciężkich pełnych pojemników do granicy nieruchomości budynkowych. W wielu przypadkach komory zsypowe położone są znacznie powyżej gruntu i połączone są z nim pochylnią o dużym spadku co stwarza bardzo niebezpieczne sytuacje w szczególności przy opadach deszczu i śniegu. Nadmienię, że MPGK zmienia pojemność pojemników na 1100-litrowe co znacznie utrudnia manewrowanie nimi przy wymianie. Niestety często kontrole PGO ujawniają brak selektywnej zbiórki. Dotyczy to z reguły odpadów, których użytkownicy lokali pozbywają się korzystając z istniejących zsypów, do których wyrzucane są – pomimo zakazu – odpady wszystkich frakcji, a nie tylko odpady zmieszane.


Nie takim celom
miały służyć zsypy


Nierzadko do zsypów wyrzucane są nawet opady budowlane, elektrośmieci, tekstylia, odpady niebezpieczne (farby i środki chemiczne), bioodpady i niestety bardzo często odpady podlegające selekcji: szkło, papier, metale i plastik, słowem wszystko! Nie da się ukryć, że zsypy zapewniają kompletną anonimowość, a to w połączeniu z niskim poziomem ekoświadomości, jak i elementarnego braku poczucia odpowiedzialności za sankcje, jakimi mogą być zbiorowo obłożeni mieszkańcy budynku, narusza zasady współżycia społecznego oraz grozi kosztownymi dla wszystkich mieszkańców danego budynku następstwami. W tym przypadku trudno byłoby udowodnić, że sprawcami braku selektywnej zbiórki odpadów w budynkach wyposażonych w zsypy są jakieś osoby trzecie.


A teraz krótkie (i bardzo uproszczone) przypomnienie dla tych Czytelników, którzy nigdy nie korzystali lub już od wielu lat nie korzystają z instalacji zsypowych śmieci. Zsyp w bloku mieszkalnym to pionowa instalacja w formie rury, która biegnie przez całą wysokość budynku. Służy ona do wrzucania odpadów domowych przez mieszkańców wszystkich pięter. Śmieci trafiają z niej do specjalnej komory lub kontenera na parterze. Na każdym piętrze budynku znajduje się specjalne miejsce z okienkiem lub klapą – to przez nią mieszkańcy wrzucają odpady do rury, która odprowadza je w dół. Kontenery na śmieci są następnie regularnie wymieniane oraz wystawiane do opróżnienia przez firmę wywożącą odpady.


Choć zsyp na śmieci to proste w obsłudze i wygodne narzędzie, pozwalające mieszkańcom pozbyć się odpadów bez wychodzenia z domu, to coraz więcej właścicieli i zarządców, w porozumieniu z mieszkańcami, rezygnuje z tego rozwiązania. Argumentują oni tę decyzję faktem, że śmieci wrzucane do zsypu generują nieprzyjemne zapachy i sprzyjają gromadzeniu się insektów (np. karaluchów) oraz gryzoni, a w efekcie także rozwojowi chorób. Spadające, szczególnie z górnych pięter budynku odpady, powodują też spory hałas, który jest uciążliwy dla mieszkańców. W sytuacji, gdy wyrzucają oni tą drogą duże przedmioty, istnieje ryzyko zapchania się zsypu – za jego udrożnienie zapłaci oczywiście administracja budynku, która ponosi też regularnie koszty związane z czyszczeniem, dezynfekcją i naprawą instalacji. Zanim jednak dojdzie do naprawy, mieszkańcy mogą dalej „dorzucać" do zapchanego zsypu kolejne odpady, w tym „bio", które gnijąc i wytwarzając nieprzyjemne zapachy, mogą nie tylko wpłynąć na komfort życia mieszkańców, ale także doprowadzić do inwazji wspomnianych już insektów i szkodników. Pozbycie się ich z całego bloku naraża mieszkańców na kolejne i coraz większe koszty.


Likwidowane instalacji zsypowych jest zjawiskiem powszechnym i trwa od wielu już lat. W zasobach zarządzanych przez naszą Spółdzielnię proces ten zaczął się już z początkiem lat 90-tych ubiegłego wieku i nadal postępuje. Można by powiedzieć, że zsypy w blokach to dawniej luksus, ale dziś to uciążliwy i kosztowny kłopot.


Tabela zamieszczona w treści felietonu przedstawia liczbowo i lokalizacyjnie dokonane i planowane likwidacje instalacji zsypowych.

 

Ze zsypów
powinniśmy zrezygnować


Obecnie głównym powodem rezygnacji ze zsypów jest kwestia obowiązkowej w Polsce segregacji odpadów. Niestety, nie brakuje osób, które całkowicie ignorują jej zapisy i wrzucają do zsypów nie tylko odpady „zmieszane", ale także papier, szkło, metal i plastik oraz inne niedozwolone odpady m.in. elektrośmieci, odpady budowlane i niebezpieczne. W efekcie może dojść do podniesienia opłat za wywóz śmieci, które będzie musiała uiścić cała wspólnota, nie tylko osoba niestosująca się do zasad. Bardzo istotnym argumentem za rezygnacją ze zsypów są interwencje straży pożarnej, która coraz częściej stwierdza naruszenie obecnych przepisów antypożarowych. Budynki z wielkiej płyty okazały się kłopotliwą pamiątką minionych dziesięciolatek. W opiniach straży pożarnej wskazuje się, że kondygnacje w wieżowcach nie posiadają izolowanych stref ogniowych, są otwarte. Gdyby więc doszło do pożaru w zsypie, cały pion bloku byłby jak gigantyczny komin– od razu napełni się dymem. A jednocześnie jest to przecież droga ewakuacji, dlatego akcje gaśnicze w budynkach wysokich są bardzo trudne. Nadmieniam, że montaż tylko jednych drzwi przeciwpożarowych w wejściu do zsypu to jakieś 1,5-2 tys. zł, czyli w całej klatce budynku 15-20 tys. zł. Nie sposób argumenty straży pożarnej pominąć w rozważaniach dotyczących potrzeby likwidacji zsypów jako stwarzających potencjalnie poważne zagrożenia.


Szanowni Państwo, choć coraz większa grupa mieszkańców z ulgą przyjmuje rezygnację z zsypów, to nie brakuje tych, którzy narzekają na takie rozwiązanie. Chodzi głównie o osoby starsze, przyzwyczajone do zsypów – wygodnych i niewymagających wychodzenia z domu. Na ten argument nie ma dobrej, satysfakcjonującej te osoby odpowiedzi. Można tylko wskazać, że tam, gdzie zsypy zlikwidowano wiele lat temu, jak i w mniej odległym czasie (jest to już blisko 200 instalacji zsypowych) też mieszkają tacy sami ludzie, o podobnym przekroju wiekowym, którzy nie bez oporu, ale jednak zaakceptowali te zmiany. Nie zdarzyło się w ani jednym przypadku, żeby ktoś wystąpił z wnioskiem o przywrócenie funkcjonowania zsypów. Jest to namacalny dowód na zaakceptowanie dokonanych zmian tam, gdzie zdrowy rozsądek, rachunek zysków i strat dotyczący komfortu zamieszkiwania pozbawionego nieprzyjemnych zapachów i innych uciążliwości, pokonał wieloletnie przyzwyczajenia.


Ani samorządy spółdzielcze, ani administracje i służby Spółdzielni nie dokonywały tych zmian bez konsensusu społecznego. Myślę, że te zsypy, które nadal funkcjonują, zasługują na głębokie zastanowienie użytkowników i podjęcie przez nich roztropnej decyzji co do dalszego ich eksploatowania, w świetle choćby tych argumentów, jakie przytoczone zostały powyżej. Choć można je mnożyć po stronach tak: za, jak i przeciw. Tak czy inaczej mieszkańcy we własnym, dobrze pojętym interesie powinni mieć jasno określony cel, którym jest spełnienie obowiązku selektywnej zbiórki odpadów komunalnych.

 

Z poważaniem

ZBIGNIEW OLEJNICZAK



     

 
 
Wiadomości


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Więcej informacji: Polityka prywatności (Cookies-RODO)