2021-06-11

Otwórzmy się na nowe możliwośc

 

Wiceprezes Zarządu KSM:

mgr Zbigniew Olejniczak

 

W kwietniowym „Gorącym temacie" pisałem o działaniach zmierzających do oszczędzania energii elektrycznej i cieplnej koniecznej do prawidłowego funkcjonowania zarządzanych przez Spółdzielnię zasobów mieszkaniowych i użytkowych. Wspomniałem też o monitorowaniu zmieniającego się prawa w celu wypracowania właściwej dla Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej formuły prawnej oraz rozwiązań technicznych w celu wykorzystania przez nas Odnawialnych Źródeł Energii (dalej OZE). Wracam do tego tematu.


Niebezpieczne tempo wzrostu cen energii, szczególnie elektrycznej, obserwowane na przestrzeni ostatnich lat (i także prognozowane na przyszłość) zmusza nas do przyspieszenia przygotowań do zmierzenia się z tym wyzwaniem dla zamortyzowania obciążeń kosztowych dla gospodarstw domowych, ale i rosnących kosztów eksploatacji części wspólnych nieruchomości i otoczenia budynków mieszkalnych. Najbliższą okazją do stworzenia podbudowy prawnej dla realizacji zadań służących temu celowi będzie Walne Zgromadzenie KSM (dalej WZ) rozpoczynające się już 18 czerwca br., które tym razem odbędziemy w dziewięciu częściach w siedzibie Spółdzielni.


Podczas WZ decydować będziemy czy uznamy budowanie instalacji OZE za jeden z priorytetowych kierunków działania Spółdzielni na najbliższe lata. Tym samym czy będziemy wytwarzać tańszą energię na potrzeby własne na zasadach prosumenckich. Większość z państwa pewnie zna i kojarzy te zasady, ale dla przypomnienia przytoczę, że termin prosument pochodzi od wyrazów „producent" oraz „konsument". W kontekście ochrony środowiska pod pojęciem tym rozumiany jest wytwórca energii elektrycznej powstałej za pomocą należącej do niego instalacji odnawialnych źródeł energii, najczęściej mikroinstalacji fotowoltaicznych.


Szanowni Państwo – w najbliższym czasie czekają nas w Polsce bardzo duże i nieuniknione zmiany związane z transformacją energetyczną. Śledzicie zapewne Państwo oficjalne, rządowe informacje o zmierzchu górnictwa kamiennego i brunatnego oraz elektrowni wykorzystujących oba rodzaje węgla. W związku z nowelizacją ustawy o odnawialnych źródłach energii powstanie prawno-ekonomiczna i techniczna przesłanka do tworzenia wspólnych lokalnych przedsięwzięć, jakimi są między innymi spółdzielnie energetyczne. Intencją tej ustawy jest pójście w kierunku energetyki rozproszonej, gdzie produkcja energii elektrycznej (np. fotowoltaika na dachach budynków wielolokalowych) jest blisko odbiorcy (lokatorów, części wspólnych budynków, szkół, przedszkoli, zakładów pracy etc.).


Przygotowana przez rząd do nowelizacji ustawa o Odnawialnych Źródłach Energii (w Sejmie jest to druk nr 1129, odbyło się już w dniu 19 maja II. czytanie sejmowe) umożliwia tworzenie przez osoby prawne (w tym – to dla nas ważne – spółdzielnie mieszkaniowe oraz wspólnoty mieszkaniowe) nowych podmiotów, jakimi są właśnie między innymi spółdzielnie energetyczne, których członkowie mogą być jednocześnie prosumentami energii odnawialnej. W przypadku budynków wielolokalowych ustawodawca poprzez procedowaną nowelizację ustawy OZE zmierza do stworzenia możliwości udostępnienia wyprodukowanej przez spółdzielnię energetyczną energii nie tylko do części wspólnych budynku, ale również do poszczególnych lokali mieszkalnych.


Ustawodawca wpisał jednocześnie transformację energetyczną budynków do Krajowego Planu Odbudowy (dalej KPO). Spółdzielnie mieszkaniowe, jak i również wspólnoty mieszkaniowe w perspektywie finansowej 2021-2027, będą mogły więc aplikować o środki unijne na działania związane z efektywnością energetyczną. Niemniej jednak KPO w swoich zapisach i wytycznych wskazuje i preferuje jako beneficjentów podmioty tworzone przez grupy branżowych przedsiębiorców, a nie pojedynczych przedsiębiorców. Przyjęte w KPO, jak i również tworzonych dokumentach strategicznych w instytucjach finansujących transformację energetyczną (urzędy marszałkowskie i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej) założenia współpracy z zarządcami nieruchomości, mają doprowadzić do zmniejszenia kosztów eksploatacji budynków wielolokalowych, zminimalizować ceny wytwarzanej energii oraz ograniczyć ubóstwo energetyczne wśród odbiorców finalnych.


Sejmowe komisje, kierując się sprawdzonymi już rozwiązaniami z Niemiec, Danii, Austrii, Szwecji, Holandii i innych krajów europejskich (gdzie funkcjonuje dotąd łącznie przeszło ok. 12 tys. spółdzielni energetycznych) proponują w pracach na ustawą o OZE umożliwienie także tworzenia na terenie naszego kraju spółdzielni energetycznych, których przedmiotem działalności byłaby możliwość wytwarzania energii elektrycznej lub ciepła, na potrzeby tejże spółdzielni energetycznej i jej członków (czyli np. wspomnianych spółdzielni mieszkaniowych i wspólnot mieszkaniowych), przyłączonych do zdefiniowanej obszarowo sieci dystrybucyjnej elektroenergetycznej o napięciu niższym niż 110 kV lub sieci dystrybucyjnej gazowej, lub sieci ciepłowniczej.


Jest to niewątpliwie olbrzymia szansa dla budynków wielolokalowych, szansa, którą wspólnie powinniśmy dobrze wykorzystać z korzyścią dla mieszkańców. Jeżeli tego nie uczynimy, to wypadniemy bezpowrotnie z całej transformacji energetycznej i obszar ten zostanie całkowicie zagospodarowany przez przedsiębiorstwa energetyczne i ciepłownicze, które staną się względem nas jeszcze większymi monopolistami. Z dostępnych informacji wynika, że do 2025 r. ilość spółdzielni energetycznych w niektórych krajach Unii Europejskiej zostanie podwojona, a nawet potrojona. Należy więc skorzystać ze sprawdzonych wzorów zagranicznych zarządców nieruchomości poprzez wdrożenie podobnych projektów i rozwiązań.


Zgodnie z przygotowywanymi nowymi przepisami priorytetem dla spółdzielni energetycznych będzie zapewnienie członkom infrastruktury, jej serwisu, ale również w zarządzaniu wyprodukowaną energią – tworzenie systemów zarządzania i monitorowania tej energii powstającej i konsumowanej w ramach, na przykład, spółdzielni energetycznej. Jeżeli spółdzielnie mieszkaniowe i inni zarządcy nieruchomości działający w ramach spółdzielni energetycznej dysponują łącznie dużymi powierzchniami dachów (również gruntów do wykorzystania pod ten cel) i same nie skonsumują tej wytworzonej we własnych instalacjach energii elektrycznej i cieplnej, to będą mogły zachęcać do wejścia do takiej spółdzielni energetycznej inne jeszcze podmioty prawa gospodarczego i z nimi rozliczać te wyprodukowane przez siebie nadwyżki.


W związku z powyższym, jak i również w związku z nieuniknioną koniecznością tworzenia bezpiecznych technicznie i ekonomicznie rozwiązań energetycznych dla mieszkańców budynków wielolokalowych, podjęcie proponowanej uchwały przez Walne Zgromadzenie Członków Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej stworzy możliwość podjęcia działań przez Zarząd i Radę Nadzorczą zmierzających do zmniejszenia kosztów eksploatacji budynków i lokali poprzez obniżanie kosztów dzięki wytworzonej i zużytej na zasadach prosumenckich energii wytwarzanej z zastosowaniem OZE oraz ograniczenie w ten sposób ubóstwa energetycznego wśród odbiorców finalnych. Mam nadzieję, że członkowie obecni na wszystkich częściach Walnego Zgromadzenia uznają ten nowy kierunek rozwoju Spółdzielni za właściwy i poprą go swoimi głosami w dobrze pojętym własnym interesie, ponieważ tylko wtedy otworzą się dla KSM nowe możliwości łagodzenia rosnących kosztów utrzymania zasobów mieszkaniowych i użytkowych związanych z kosztami energii.


Tyle o przyszłości, ale nim ona nastąpi – słów nieco o przeszłości, tej dopiero co minionej. Choć także z energią związanej, tyle, że z energią cieplną zużywaną na potrzeby centralnego ogrzewania.


Najstarsi ludzie (jakich znam) nie pamiętają takiego maja. Nastąpiła w nim irytująca wolta pogodowa. Na początku miesiąca co prawda, jak to mówi młodzież, szału nie było, ale temperatura sukcesywnie rosła, a synoptycy mówili tylko o możliwych chwilowych spadkach. Około połowy miesiąca zrobiło się na tyle ciepło, że mieszkańcy upominali nas telefonicznie i emailowo zarzucając nam niefrasobliwe gospodarowanie kosztami ciepła, które (według nich) już dawno powinno być wyłączone. Tak się też stało i w oparciu o prognozy IMGW od 17 maja br. sezon grzewczy został formalnie zakończony, a urządzenia systemowe przesterowano na letni, tj. na potrzeby ciepłej wody.


Po krótkim czasie okazało się, że zmianę wprowadziliśmy zbyt wcześnie. No i (żartuję) nie przyspieszyliśmy w ten sposób nadejścia lata. Przyszły chłodne noce, ledwie ciepłe i deszczowe dni sprawiły, że wszyscy odczuwaliśmy dyskomfort. Tym razem (już pod koniec maja) znów rozdzwoniły się telefony, choć mniej licznie, z żądaniem odmiennym od tego z połowy miesiąca, aby ogrzewanie zimowe ponownie włączyć. Owszem zdarzało się, np. w latach 80-tych minionego wieku, że na początku maja spadł śnieg. Regularnie w połowie maja mamy pogodowe zjawisko zmiany cyrkulacji atmosferycznej, podczas której wyż słabnie, a niż powoduje napływ zimnego powietrza z rejonów polarnych. To pogodowe zamieszanie, znienawidzone przez ogrodników, to tzw. „zimna Zośka" i poprzedzający ją „zimni ogrodnicy": Pankracy, Serwacy i Bonifacy, odpowiednio: 12, 13, i 14 maja.


W tym roku jak zdali się sugerować synoptycy miało być inaczej No i było, ale niestety odwrotnie do ...przewidywań meteorologów. Nierzadko daje się napotkać zapowiedzi, że całe lato może być takie. Ciśnie się na usta sławne pytanie równie sławnego Paprykarza: jak żyć panie premierze? To co, mamy ogrzewać mieszkania przez cały rok? Czemu nie. Od razu mówię, że jest to zarówno technicznie, jak i organizacyjnie możliwe. Niestety jest jeden, konieczny (choć nie wystarczający) warunek: dla włączenia, a następnie utrzymania całorocznego ogrzewania wymagana jest jednomyślność mieszkańców danego budynku (węzła c.o.). Wiemy wszyscy jak to z tym bywa, ale jest to możliwe, czego dowodem jest 9 budynków w rejonie Rożanowicza - Daszyńskiego, 5 domów w Osiedlu Zgrzebnioka i 1 blok przy ul. Bohaterów Monte Cassino.


Całoroczna dyspozycja ciepła także dla potrzeb grzewczych, oznacza, że w tych w tych budynkach nie ma rozpoczęcia i zakończenia sezonu grzewczego. To nie jest równoznaczne z ogrzewaniem przez cały rok mieszkań. Polega to na tym, że system grzewczy pozostaje w gotowości. Jeśli jest chłodny dzień, robi się chłodno i nieprzyjemnie w mieszkaniu, każdy użytkownik lokalu może, ale nie musi włączyć ogrzewanie. Wybór należy wyłącznie do niego.


Czemu nie zrobić tego wszędzie? Faktem jest, że póki co wszędzie tam, gdzie ten system już został uruchomiony, mamy do czynienia z ogrzewaniem z własnych, indywidualnych kotłowni gazowych. Tam było łatwiej, bowiem zależało to od jednomyślności mieszkańców i od Spółdzielni, która taki pomysł im podsunęła, trafiając z ofertą w „dziesiątkę". Wystarczył wniosek podpisany przez wszystkich bez wyjątku użytkowników lokali w budynku i poszło!


Czy w przypadku ciepła systemowego, z sieci magistralnych Tauron Ciepło czy Dalkia też jest to możliwe? Nie wiem, nie próbowaliśmy dotąd tego organizować, bo i nie było ze strony mieszkańców zainteresowania takim rozwiązaniem. Wydaje się, że byłoby to możliwe... Dopóki nie spróbujemy – to się nie dowiemy. Przechodzę teraz do kwestii może najważniejszej: do finansów. Ile taki „luksus" może kosztować? Pewnie zaskoczę Państwa, ale według naszych analiz różnice w kosztach budynków z całoroczną gotowością do ogrzewania i tych w systemie tradycyjnym, ogrzewanych tylko w sezonie grzewczym, są zauważalne, ale (przynajmniej według obecnych szacunków) nie rujnują przeciętnych budżetów domowych. W rozważaniach nad sensem takich decyzji można więc zastanowić się, czy za cenę nieco wyższych kosztów opłaca się zagwarantować sobie poprawę komfortu zamieszkania.

 

A może i na te nowe możliwości warto się otworzyć...?

 

Z poważaniem

ZBIGNIEW OLEJNICZAK



     

 
 
Wiadomości


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Więcej informacji: Polityka prywatności (Cookies-RODO)