2017-10-20

W członkowskiej rodzinie

 

Prezes Zarządu KSM:

mgr Krystyna Piasecka

 

Szanowni Państwo!

Główne obchody jubileuszowe są już wprawdzie za nami – ale jubileuszowy akcent towarzyszyć nam będzie jeszcze co najmniej do końca bieżącego roku – bo pod takim szyldem zostały zaprogramowane i rozpisane wszystkie założone na rok 2017 imprezy i działania w sferze społeczno-kulturalno-oświatowej, które odbywają się w zarządzanych przez Spółdzielnię zasobach. Razem tworząc dziś społeczność członkowską zrzeszoną w firmie pod nazwą Katowicka Spółdzielnia Mieszkaniowa mamy powód do wspólnego świętowania, zadowolenia i dumy.

 

Oficjalnie nie nazywaliśmy jubileuszu naszego 60-lecia: diamentowym. Może przez skromność. A może dlatego, że nazwa ta zwyczajowo kojarzona jest nie tyle z rocznicą urodzin jakiejś osoby, co raczej z okresem sześciu dziesięcioleci istnienia np. związku małżeńskiego. Diamentowe Gody w rodzinach raczej nie są wydarzeniem powszechnym, ale jeśli zacni i szczęśliwi małżonkowie dożyją wspólnie takiego jubileuszu, to zawsze towarzyszą im w radości najbliżsi: zbliżające się do wieku senioralnego dzieci, dorosłe wnuki, prawnuki, a niekiedy i... praprawnuki. Często też zaprzyjaźnieni sąsiedzi i znajomi ... Tak jest właśnie w życiu – wokół nas, także pośród członków i mieszkańców Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

 

Składający na ręce Zarządu Spółdzielni gratulacje i życzenia liczni uczestnicy i goście organizowanych z okazji jubileuszu wydarzeń mówili jednak o „diamentowym jubileuszu" Spółdzielni. Skojarzenie było jednoznaczne. Nasi goście mają rację! Wszak w Spółdzielni jesteśmy jedną wielką rodziną. I właśnie wielopokoleniową. A otrzymanie (w odległych już czasach) przydziału na mieszkanie było aktem związku – częstokroć – na całe życie. Są tego liczne przykłady i dowody. Upragnione „M"-ileś tam było pierwszym mieszkaniem i takim najczęściej pozostawało. Dokładnie owo diamentowe święto obchodzą (ze swoimi bliskimi) panowie Jan Nowak i Zbigniew Stelmach z grona pierwszych członków, założycieli KSM, obaj mieszkający w pierwszym budynku, jaki nowopowstała przed 60 laty Spółdzielnia zbudowała od podstaw – przy ul. Plebiscytowej. I z tych względów tablica upamiętniająca założycieli KSM odsłonięta została na froncie tegoż domu mającego adres ul. Plebiscytowa 38a-42b. Inicjatywa spółdzielcza i społeczna aktywność założycieli znalazła przez 60-lecie godnych kontynuatorów w licznych rzeszach nowych członków i samorządowych społeczników. Ich wkład pracy i wspólny dorobek został dobrze wykorzystany, bo i cele zawiązania naszej spółdzielczej wspólnoty – mimo mijających lat, zmian prawnych i ustrojowych pozostały w swym dosłownym brzmieniu i treści aktualne.

 

A zatem cieszę się i proszę: cieszmy się wszyscy razem – w gronie członkowskim, mieszkańców i pracowników – że nasze 60-lecie jest diamentowe! Bo przecież ów „diament" jest dobrze widoczny w Katowicach w postaci pięknie „oszlifowanych brylantów" – wielu znakomitych budynków wzniesionych na terenie całego miasta, niekiedy określanych zaszczytnym i wysoce wymagającym mianem „ikon" architektury i urbanistyki katowickiej.

 

346 naszych wielorodzinnych domów z 19.093 mieszkaniami – to jednak tylko część materialnego dorobku Spółdzielni. I choć to ona jest tak dobrze w mieście postrzegana, to jednak dominantą i istotą bytu Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej są jej członkowie. Po prostu – wszyscy MY, którzy Spółdzielnię tworzymy poprzez przynależność członkowską, zamieszkiwanie w jej zasobach, niekiedy także zawodowo pracując w administracji czy służbach utrzymania. Jesteśmy ogromną, spółdzielczą wspólnotą.

 

Wprawdzie w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych (nawet po najnowszej nowelizacji z 20 lipca 2017 roku) nie ma takiego sformułowania: „Mieszkańcy spółdzielni tworzą z mocy prawa wspólnotę samorządową a ilekroć w ustawie jest mowa o spółdzielni, należy przez to rozumieć wspólnotę samorządową oraz odpowiednie terytorium."– bo to zmodyfikowany cytat początku ustawy o samorządzie gminnym, w którym słowo „gmina" zamieniłam na słowo „spółdzielnia". Wybaczcie Państwo nie bez kozery uciekłam się do takiego zobrazowania sensu prawdziwej, spółdzielczej wspólnoty członkowskiej (proszę nie mylić jej z tą, która zwie się „wspólnotą mieszkaniową"), bo przecież ileż to w Polsce gmin (miejskich, wiejskich) nie może nawet marzyć, że osiągnie kiedykolwiek pułap około 40 tysięcy mieszkańców, a nasza KSM prawie tylu teraz ma.

 

Wspólnie razem, jako członkowie KSM zbudowaliśmy (naturalnie korzystając z firm budowlanych) znaczną część metropolitalnych Katowic, jej wielotkankową cząstkę, bo i mieszkaniową i infrastrukturalną (szkoły, przedszkola, ośrodki zdrowa, baseny kąpielowe, obiekty służące działaniom kulturotwórczym, placówki handlowo-usługowe, parkingi, place zabaw, tereny rekreacyjno-spacerowe), odnowiliśmy lub założyliśmy skwery, zieleńce, trawniki, najróżniejsze obiekty małej architektury osiedlowej. Dopiero to wszystko razem pokazuje i uzmysławia – na przykładzie Katowickiej SM – czym w rzeczywistości tak naprawdę jest spółdzielczość mieszkaniowa. Jak nierozerwalnie, z działającymi również innymi inwestorami, współtworzy i rozwija miasto.

 

Niestety boom motoryzacyjny i społeczny dobrobyt spowodowały, że z dzisiejszego punktu widzenia w ciasnych terenowo osiedlach (a przecież wznoszonych zgodnie z obowiązującymi, państwowymi normatywami) zaczyna brakować miejsc postojowych dla osobowych aut. I tylko w tym zakresie musimy – na „swojej ziemi" – wprowadzać od niedawna pewne ograniczenia i gwarantować pierwszeństwo parkowania członkom Spółdzielni, jako właścicielom gruntu. Upływ czasu, wraz z przyrostem lat, zweryfikował też nasze – członków – oczekiwania w zakresie kierunków poprawy warunków mieszkaniowych. Coraz dotkliwszą bolączką jest np. dla mieszkających w budynkach niskich – brak windy, a w wysokich, podczas letnich upałów – nadmierna ciepłota, bo słońce silnie operuje i przydałaby się teraz klimatyzacja. Te i wiele innych zadań do rozwiązania przed nami, choć tylko w miarę możliwości, bo oczywistym jest, że nie da się np. struktury budynków zmienić. A i kwestia pieniędzy ma tu też swoje znaczenie.

 

Nie pomagają w tym istniejące od dziesięciu lat mechanizmy parcelacji wspólnego majątku, jaki członkowie w swojej spółdzielni wespół wypracowali, a niedawna nowelizacja ustawowa jeszcze je w pewnych elementach poszerzyła, aczkolwiek (szczęśliwie) nie ma nakazu rozpadu czy rozwiązywania spółdzielni. Spółdzielnia nasza przetrwała proces wyodrębniania własności mieszkaniowej za „złotówkę" (w rzeczywistości płacono sporo więcej), dzielący członków na „równych" i „równiejszych" – aczkolwiek w skutkach uszczuplił on mocno majątek ogółu członków tworzących spółdzielnię spółdzielców (przyznał bowiem warunki uprzywilejowane tylko gronu „uwłaszczającemu" się gronu). Dobre wyjście z tej sytuacji było możliwe dzięki wytrwaniu w formie opartej na fundamentach zasad spółdzielczości. Tych, których korzenie sięgają pierwocin światowej spółdzielczości, zawartych m.in. w działaniach ks. Stanisława Staszica tworzącego w 1816 roku Hrubieszowie Rolnicze Towarzystwo Wspólnego Ratowania się w Nieszczęściach, i tych zawartych w wypracowanych w 1844 roku w angielskim Rochdale przez tkaczy zakładających Spółdzielnię Sprawiedliwych Pionierów. Roczdalskie sformułowania stanowią po dziś dzień kanon międzynarodowych zasad spółdzielczości zrzeszającej ponad 1 miliard 300 milionów ludzi na całym globie.

 

I zasad tych nie stosujemy wybiórczo, lecz wszystkie razem i konsekwentnie. Taki jest sens przynależności do spółdzielni (w naszym przypadku – do mieszkaniowej), że – akceptuję i realizuję– z jednoczesną korzyścią dla siebie i swojej rodziny oraz ogółu członków zrzeszonych w konkretnej spółdzielni owe zasady. A jest ich tylko (a może aż?) siedem: 1) Dobrowolnego i otwartego członkostwa, 2) Demokratycznej kontroli członkowskiej, 3) Ekonomicznego uczestnictwa członków, 4) Autonomii i niezależności, 5) Kształcenia, szkolenia, informacji, 6) Współdziałania, 7) Troski o społeczność lokalną.

 

Mając na uwadze ów międzynarodowy fundament spółdzielczości, sprawdzający się w realiach wszystkich kontynentów i niemal wszystkich państw świata, przystąpiliśmy przed ponad miesiącem do wdrażania w życie nowego prawa wprowadzonego w Rzeczypospolitej Polskiej. Awizowaliśmy już na łamach „Wspólnych Spraw", a ponadto zapewne każdy z czytelników moich refleksji, każdy z członków Spółdzielni wie o tym z codziennych przekazów medialnych, że ustawą z 20 lipca 2017 roku (Dz. U. poz. 1596) Sejm dokonał zmian w ustawach: o spółdzielniach mieszkaniowych, Prawo spółdzielcze oraz Kodeks postępowania cywilnego. Przyjęta ustawa jest 10-stronicowym dokumentem, dokonującym wielu, głębokich zmian.

 

Trud bieżącej pracy i funkcjonowanie KSM – po zamknięciu ubiegłorocznych rozliczeń na czerwcowym Walnym Zgromadzeniu i wyborze pełnego nowego składu Rady Nadzorczej (w okresie letnim – urlopowym) – obciążony, nie kryjmy tego, przygotowaniami do obchodów jubileuszowych – został spotęgowany koniecznością realizacji znowelizowanych ustawowych wskazań. Głęboka analiza wprowadzonych nowelizacji i porównanie ich w każdym, najbardziej szczegółowym zapisie z tym, co dotąd Spółdzielnię i w Spółdzielni obowiązywało, przeszkolenie wszystkich pracowników dla zapoznania się ze zmianami i z marszu – natychmiastowe wdrażanie ich w życie – to spory dodatkowy wysiłek intelektualny i psychiczno-fizyczny, wymagający niezliczonych godzin pracy. Prace są w toku. Finałem ich będzie uchwalenie zmian Statutu Spółdzielni przez Walne Zgromadzenie Członków Spółdzielni, którą nowa ustawa także nakazuje. Sporo także już, w najbliższej stosunkowo niedalekiej przyszłości, będzie się zmieniać (również w sferze przyszłych rozrachunków i rozliczeń). Z tej właśnie przyczyny, po konsultacji z Radą Nadzorczą i Radami Osiedlowymi, uznaliśmy za zasadne, by doroczne Zebrania Osiedlowe odbyły się dopiero w nowym roku – w I. kwartale.

 

Stworzy to możliwość przygotowania i przedstawienia Państwu zestawu niezbędnych informacji uwzględniających zmiany ustawowe, ich skutki i wpływ na dotychczasową działalność i organizację Spółdzielni, itp. Także wszelkie informacje prezentujące wykonanie zadań zaplanowanych na mijający rok 2017 (podawane przecież przed zamknięciem roku tylko szacunkowo) będą bardziej zbliżone do ostatecznych danych wynikowych.

 

Wprawdzie ustawodawcy, jak to niemal zawsze bywa, zapewniali o niewielkich kosztach, a nawet wręcz o braku ich zaistnienia w toku urzeczywistniania i potem stałego obowiązywania ustawy, ale słowa to jedno, a litera ustanowionego prawa to drugie. Nie da się beznakładowo, bezkosztowo dokonać chociażby np. wdrożenia nowych zasad rozliczeniowych w Spółdzielni – chodzi nie tylko o czas i pracę (za które też trzeba „komuś" zapłacić), ale także zapewnić niezbędne oprzyrządowanie do obsługi nowych rozwiązań i wdrożyć nowe wzorce postępowań i indywidualnej – szeroko rozumianej – komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej, w tym z członkami, dokonać przeglądu setek (tysięcy?) akt członkowskich pod kątem wykreśleń z rejestrów osób, które z mocy prawa utraciły członkostwo i powiadomić je o tym fakcie, itd. O szczegółach będzie mowa w przyszłych wydaniach „Wspólnych Spraw".

 

Wyrażam w imieniu Zarządu KSM głęboką pewność – uzasadnioną naszym dotychczasowym doświadczeniem i wręcz wzorcową, pełną determinacji i zaangażowania postawą samorządu spółdzielczego: członków organów samorządowych Spółdzielni oraz zatrudnionej załogi – że wspólnie, terminowo, prawidłowo i w interesie spółdzielców zrealizujemy nowe wyzwanie płynące z nowelizacji ustawowej. A poczynania w tym zakresie będą konsultowane (tak jak to wielokrotnie dotąd miało miejsce) m.in. za pośrednictwem samorządu spółdzielczego z szerokim gremium członkowskim. Sądzę, że działając razem, wspólnie jak dotąd, jak się to teraz wręcz powszechnie mówi (a czego my w Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej przez 60 lat praktyką działania dowodzimy): – damy radę! Nie było świąteczno-jubileuszowego przestoju. Praca trwała. Nawykliśmy do niej. Wszak w Spółdzielni działamy – członkowie i załoga pracownicza – nade wszystko dla naszej wspólnoty spółdzielczej, członkowskiej rodziny, uzyskując w zamian pozytywne sygnały od wielu spośród Państwa. Za taki miły odzew również bardzo dziękuję.

 

Z poważaniem

KRYSTYNA PIASECKA



     

 
 
Wiadomości


 

 

 

 



 

 


 

 

 

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Więcej informacji w naszej Polityce bezpieczeństa - cookies