2019-12-18

Pokój ludziom dobrej woli

 

Prezes Zarządu KSM:

mgr Krystyna Piasecka

 

Każdy dzień przybliża nas do końca bieżącego i początku Nowego 2020 Roku. Konstatacja ta wcale nie jest odkrywcza. A jednak warto, a nawet trzeba ją sobie uzmysławiać, bowiem – chociaż tak jest co roku – coś się kończy i coś się zaczyna. Przełom roku zawsze jest wielorako ważną cezurą. Nim jednak podejmę kwestie nam w Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej najbliższe, pozwolę sobie zacząć swoje refleksje od przywołania wydarzenia o światowej randze. Dotyczy ono 1,2 miliarda ludzi ze 109 krajów na ziemskim globie, którzy są członkami 3 milionów najróżniejszych spółdzielni zjednoczonych w „International Co-operative Alliance" (Międzynarodowym Związku Spółdzielczym). W roku 2020 ICA (MZS) obchodzić będzie jubileusz 125-lecia powstania.

 

W gronie członków ICA jest polska Krajowa Rada Spółdzielcza, zaś w KRS jest zrzeszona i nasza KSM. Wprawdzie w przyszłym roku my ukończymy dopiero 63 lata, ale to i tak połowa tych światowych dziejów spółdzielczości. Jednak tuż obok nas są starsi spółdzielcy – w Chorzowie od 1908 roku istnieje Chorzowska Spółdzielnia Mieszkaniowa, a w Katowicach Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem" od 1881 roku – a więc jest o 4 lata starsza od globalnego ICA. Przypomnienia te są niezbędne, ponieważ niedokształceni w historii politycy oraz dyspozycyjni wobec nich medialni żurnaliści nieustannie upowszechniają fałszywy pogląd o tym, iż rzekomo spółdzielczość została wymyślona i wprowadzona w Polsce dopiero przez władze PRL-u.

 

Nie obrażając nikogo, uprawnionym jest stwierdzenie, iż upowszechniające to osoby (jeśli wierzą w to co podają) są po prostu zwykłymi niedoukami, i to na poziomie szkoły podstawowej. Nie wiedzą – co wynika z wielu wypowiedzi – nawet o tym, że w roku 1816, za sprawą ks. Stanisława Staszica (chociaż w każdej polskiej podstawówce uczy się o tej wielkiej historycznej postaci) powstał światowy pierwowzór spółdzielczości – Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie (pełna nazwa: Rolnicze Towarzystwo Wspólnego Ratowania się w Nieszczęściach), które przetrwało czas zaborów, dwie wojny światowe, lata II. Rzeczypospolitej i dopiero formalnie w 1952 roku zostało zlikwidowane, a wypracowany majątek tej spółdzielni został upaństwowiony i współwłaścicielom odebrany. Polacy (mimo braku bytu państwowego) w idei spółdzielczości wyprzedzali więc innych o dziesięciolecia. Przecież uznawany za początek światowej spółdzielczości Society of EquitablePioneers (Spółdzielnia Sprawiedliwych Pionierów) został założony w angielskim Rochdale dopiero w 1844 roku.

 

W 1995 roku, w stulecie pierwszego światowego kongresu spółdzielczości, na XXI Kongresie ICA obradującym w Manchesterze, w uwspółcześnionej wersji zostały zapisane „Zasady spółdzielcze" (zwane „manczesterskimi" przez szacunek do tych z Rochdale). Od początku było ich i nadal jest siedem: I. – Dobrowolnego i otwartego członkostwa, II. – Demokratycznej kontroli członkowskiej, III. – Ekonomicznego uczestnictwa członków, IV. – Autonomii i niezależności, V. – Kształcenia, szkolenia i informacji, VI. – Współpracy pomiędzy spółdzielniami, VII. – Troski o społeczność lokalną. Szczegółowo o dziejach ruchu spółdzielczego i jego zasadach zamieszczaliśmy na łamach „Wspólnych Spraw" już wiele publikacji. Zainteresowanych odsyłam zwłaszcza do artykułów w wydaniu 4/301 z kwietnia 2016 roku (łatwo przeczytać na stronie internetowej KSM). Zasadom spółdzielczym jesteśmy w KSM wierni zarówno w naszej „konstytucji", czyli w Statucie, jak i w codziennym działaniu. Tu nie ma sprzeczności, jest pełna tożsamość.

 

W demokratycznej samorządności spółdzielczej ze swoich poczynań Spółdzielnia rozlicza się z wszystkimi członkami każdego roku na Zebraniach Osiedlowych (właśnie trwających) i na Walnym Zgromadzeniu zwoływanym tradycyjnie – nie później niż w czerwcu każdego roku. Dla dogłębnego poznania i pełnego, a nie tylko z ostatnich 12 miesięcy, dorobku Spółdzielni konieczne jest spojrzenie o szerszej perspektywie. Co najmniej kadencyjnej w samorządnym kierowaniu i odpowiadaniu za Spółdzielnię.

 

A kadencje te są różne – czteroletnia dla Rad Osiedlowych i trzyletnia (bo tak chciał po przeobrażeniach ustrojowych polski ustawodawca) dla Rady Nadzorczej. Kalendarzowo końce kadencji obu samorządowych ciał akurat się zbiegły i teraz na Zebraniach Osiedlowych wybierane są lokalne Rady, a w czerwcu na Walnym Zgromadzeniu wybrana zostanie nowa Rada Nadzorcza.

 

Przy okazji Zebrań Osiedlowych i Walnego Zgromadzenia członkowie Spółdzielni otrzymują materiały sprawozdawczo-programowe z bogatym kompendium spraw wykonanych, będących w toku realizacji oraz zamierzanych. Uwaga siłą rzeczy skupiona jest na kwestiach ekonomicznych, wszak wszystko co w Spółdzielni robimy głównie pochodzi z tego, co członkowie wnoszą w comiesięcznych opłatach za swoje lokale mieszkalne i użytkowe, zresztą też służących głównie pokryciu kosztów generowanych przez mieszkańców z tytułu zamieszkiwania w tychże lokalach i korzystania z nieruchomości, którymi Spółdzielnia na ich rzecz zarządza. W tym miejscu przypominając nadmienię, że inne ważne w przeszłości źródła zasilające spółdzielczą „kasę" sukcesywnie (z przyczyn od nas niezależnych – zmiany przepisów) znikają. Ostatnio mocą ustawy z 20 lipca 2017 roku (Dz.U. 2017 poz. 1596) uprzednia liczba członków obowiązkowo nam wzrosła (bowiem do grona członkowskiego wpisani zostali małżonkowie dotychczasowych członków Spółdzielni oraz wszyscy mający lokale w zasobach Spółdzielni – o ile nie byli wcześniej członkami). Ale mocą tej samej ustawy – Ci nowi członkowie z wpłaty udziałów i opłaty wpisowej – do niedawna obligatoryjnych (i nadal obowiązkowych w polskich spółdzielniach innego typu, spółkach i korporacjach) – zostali zwolnieni. Oznacza to, że ważne dotąd źródło powiększające fundusze celowe (udziałowy i zasobowy) Spółdzielni utraciło swą aktualność i kontynuację. Spółdzielnie mieszkaniowe pozbawione zostały dochodu, uzyskując za to sporo formalnej dodatkowej pracy dla sprostania nie tylko znowelizowanemu prawu, ale i modyfikacjom kolejnych uregulowań i zmian systemowych występujących w obrębie całej gospodarki polskiej.

 

Dominacja kwestii ekonomicznych jest oczywista, nie przesłania ona jednak faktu, że w naszej Spółdzielni – od samego jej założenia – nie mniejszą uwagę przywiązywaliśmy również do wypełniania VII. zasady ruchu spółdzielczego: do troski o społeczność lokalną. Konsekwentnie i wielotorowo od dziesięcioleci – a teraz nawet intensywniej – pracujemy na rzecz właściwego rozwoju naszej spółdzielczej rodziny członkowskiej prowadząc szeroko rozumianą działalność społeczno-kulturalną. Kierujemy działania do członków i ich rodzin jako odbiorców i beneficjentów tychże poczynań (w miarę dostosowanych do zmieniających się przecież w czasie potrzeb) – zaaprobowanych przez nich samych, i także w pewnym stopniu przez nich subsydiowanych.

 

To ta działalność integruje, spaja i cementuje w jedność spółdzielców, uczestników tychże poczynań, bo wyzwala postawy humanitaryzmu, wzajemnego zrozumienia i samopomocy, a przecież w tym zasadza się społeczna idea spółdzielczości. Najogólniej – poprzez Spółdzielnię mamy możliwość i pomagamy sobie wzajemnie nie tylko w zakresie zaspokojenia określonej potrzeby mieszkaniowej, ale i innych – związanych ze swoim stanem, wiekiem, „miejscem na ziemi", a więc i tych, które implikuje fakt dobrego sąsiedztwa, podobnych zainteresowań, chęci pomocy innym – na tyle ile kto może, lub i ile może, (nawet gdy samemu ma się lat zbyt wiele lub za mało, lub gdy samemu ma się zgoła niewiele). W tym kontekście warto sobie uzmysłowić, że podobnych działań, jak spółdzielczość mieszkaniowa, jak My spółdzielcy – nie prowadzili i nie prowadzą, inni budowniczowie zasobów mieszkalnych, ani w okresie PRL (państwo, zakłady pracy, władze terenowe i komunalne), ani współcześnie. Nic i nikt ich do tego nie obliguje. Tego rodzaju działalności w swoich statutach czy zasadach zarządzania nieruchomościami nie mają (i nigdy ich nie mieli) ani zarządcy mieszkań komunalnych (czyli państwo), ani współwłaściciele lokali we wspólnotach mieszkaniowych. Nie jest to też domena Towarzystw Budownictwa Społecznego, a tym bardziej sporej rzeszy developerów.

 

W listopadowym wydaniu „Wspólnych Spraw" każdy nasz członek otrzymał opublikowane „Sprawozdanie okresowe Zarządu KSM z działalności w 2019 roku". W IX. rozdziale zatytułowanym „Działalność społeczna, oświatowa i kulturalna" (z konieczności bardzo lakonicznie) przedstawione są nasze bogate, przy skromności budżetu, poczynania i ogromny (tylko mijającego roku) dorobek. Zacytuję tu garstkę danych sprawozdawczo-liczbowych: „Programy osiedlowe skierowane do różnych grup wiekowych oferowały uczestnictwo w różnorodnych imprezach oraz wydarzeniach, czego efektem było zorganizowanie około 800 form z udziałem ponad 16 tys. uczestników, w tym 54 sekcji, kół zainteresowań i zespołów, funkcjonujących w 6 klubach spółdzielczych. Działalność ogólnospółdzielcza (tzn. realizowana centralnie) skierowana była do mieszkańców – członków Spółdzielni i ich rodzin zamieszkałych na obszarze wszystkich jednostek administracyjnych, co skutkowało realizacją 27 imprez dla 1.589 uczestników." Sumując (tu uwaga: to wstępny bilans bez bogatego w wydarzenia kulturalno-społeczne grudnia) wiemy, że KSM w tylko niespełna jednym roku zorganizowała łącznie - prawie 830 projektów i imprez dla około 17,5 tysiąca swoich członków i ich rodzin. Zaokrąglając nieco statystykę, to okazuje się, iż średnio statystycznie rzecz biorąc, każdy z członków, jak gdyby raz w tym roku uczestniczył w czymś radosnym, artystycznym, rekreacyjnym, wypoczynkowym, itp., a przygotowanym przez naszą Spółdzielnię. Brał udział, np. w „czymś" w którymś z sześciu naszych klubów (spotkania, warsztaty, koła zainteresowań i sekcje twórcze, Kluby Seniora, koncerty, prezentacje, okolicznościowe uroczystości, turnieje) lub w wycieczce - rajdzie, w zwiedzaniach i spacerach, w wyjściach na koncerty, do teatru - opery - kina, lub też w innych imprezach organizowanych lokalnie (w osiedlu). Organizatorów znacie Państwo – to Rady i administracje osiedli, nasz Dział Społeczno-Kulturalny, a także Fundacja KSM. Czy osobiście uczestniczył ? – to tylko on wie, ale jako członek KSM taką szansę miał.

 

Czytacie Państwo kolejne wydania „Wspólnych Spraw" i znajdujecie w każdym numerze liczne informacje i z dużą dozą dokumentujące różne wydarzenia z tej „działki" – fotografie. Są one m. in. dowodem pośrednim na to, co spółdzielcy dla spółdzielców przygotowali i w czym spółdzielcy uczestniczyli. Zapewniam jednak, że publikacje te są jedynie częściową prezentacją tego, co naprawdę w KSM się dzieje. A wszystko powstaje z „groszowych" odpisów zawartych w comiesięcznych płatnościach za lokale każdego z członków Spółdzielni.

 

Głównymi beneficjentami setek imprez u nas są (wg. posiadanych danych) dzieci, młodzież i seniorzy (osoby będące w tzw. wieku „produkcyjnym" czyli jeszcze zawodowo czynni – niestety w niewielkim zakresie). Zatem są to środowiska wymagające szczególnej społecznej troski. Bogata oferta programowa w znacznej mierze służy (ale nie tylko) wypełnieniu im wolnego czasu, pobudzeniu do osobistej aktywności, utrzymywaniu i nawiązywaniu więzi międzyludzkich i kontaktów międzypokoleniowych. Zauważyliśmy, że w znacznym stopniu przeciwdziała odczuwaniu samotności i wyobcowania. Niesie wiele serdecznych przesłań. Sprzyja utożsamianiu się z ideą spółdzielczości, poczuciu przynależności do spółdzielczej rodziny, integracji spółdzielczej. Jest szansą bycia z ludźmi i wśród ludzi zarówno w swoim miejscu zamieszkania, jak i szerzej – poprzez kontakty między osiedlami, spółdzielcami z różnych miast pobliskich i dalszych. Odnotowaliśmy wiele pozytywnych relacji między wcześniej nie znającymi się osobami, które nawiązały się na licznych międzyspółdzielczych zjazdach, złazach, imprezach rekreacyjnych, sportowych (biegi), czy innych konkursach tematycznych (czy chórów śpiewanych, malarstwa, itp.)

 

By poszerzyć naszą – Spółdzielni – ofertę aktywnego uczestnictwa w działaniach kulturotwórczych współdziałamy z wieloma stowarzyszeniami, fundacjami i instytucjami – głównie katowickimi (choć również i o zasięgu wojewódzkim i krajowym). Pewne przedsięwzięcia realizujemy wspólnie. Często też umożliwiamy (poprzez stosowne informacje i organizacje wyjść) korzystanie naszym członkom i ich rodzinom z propozycji oferowanych przez naszych partnerów. Korzyść jest obopólna (my zapewniamy uczestnictwo spółdzielcom w różnych organizowanych przez innych ciekawych wydarzeniach, bez ponoszenia wydatków organizacyjnych i potrzeby pokonywania różnych innych uwarunkowań – by poszerzyć spółdzielcom pakiet możliwości imprezowych, które ktoś właśnie wymyślił i robi, a o których może bez naszego pośrednictwa by się nie dowiedzieli. Jednocześnie ich organizatorom zapewniamy satysfakcjonującą frekwencję i wspaniałych uczestników (bo spółdzielcy takimi są).

Sygnalizowana przeze mnie już powyżej uwaga o ogromie imprez grudniowych, to najczęściej warsztaty przygotowania świątecznych ozdób i upominków, spotkania opłatkowe i wspólne kolędowe oraz wieczerze wigilijne dla osób samotnych i w sile wieku, odwiedziny w domach z podarkami, no i oczywiście wielokrotne spotkania (bez względu na datę urodzenia uczestników) ze „Świętym Mikołajem". Ileż międzyludzkiego ciepła tworzą, ileż radości i przyspieszonego bicia serca wywołują, ileż łez wzruszenia (ukradkiem wycieranych) przy okazji płynie – tego nie da się ani wyliczyć, ani przecenić.

 

I w takim klimacie serdeczności, w przedświątecznym czasie, kiedy dociera do Państwa nasza spółdzielcza gazeta, zwracam się do każdego członka naszej Spółdzielni oraz Państwa bliskich z przesłaniem zawartym w słowach kolędy powstałej w latach dwudziestolecia międzywojennego. Autorem tekstu (i wyjątkowo także pierwszej wersji muzyki) jest Marian Hemar – lwowianin z pochodzenia (ur. w 1901 r.), poeta, twórca ogromnej ilości słów do piosenek (ze znanych po dziś dzień jego szlagierów warto przypomnieć „Kiedy znów zakwitną białe bzy" oraz „Całuję twoją dłoń madame"), od wybuchu II. wojny emigrant, żołnierz polskich wojsk na Zachodzie, zmarły w 1972 w podlondyńskiej miejscowości Dorking. Ale Państwu zapewne jest znana nowa, przepiękna wersja muzyki do Hemarowej kolędy, jaką skomponował przed kilkoma laty Zbigniew Preisner, a którą wzruszająco wykonuje Beata Rybotycka. Zaś słowa wybrane z tej kolędy – jakie Państwu dedykuję brzmią:

 

Z mroku czarnej melancholii

Zbudź się, patrz i słysz

Pokój ludziom dobrej woli

Wszystkim ludziom dobrej woli

 

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia i pomyślności w każdym dniu Nowego 2020 Roku!

 

Z poważaniem

KRYSTYNA PIASECKA



     

 
 
Wiadomości


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Więcej informacji: Polityka prywatności (Cookies-RODO)