2018-12-20

Klimat dla ludzkości,
klimat dla spółdzielczości

 

Prezes Zarządu KSM:

mgr Krystyna Piasecka

 

Odbywający się w Katowicach, w obiektach zlokalizowanych pomiędzy osiedlami naszej Spółdzielni Mieszkaniowej, światowy Szczyt Klimatyczny COP24 (24th Conference of the Parties to the United Nations Framework Convention on Climate Change – 24. sesja Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu) już za nami. Jak mniemam wszyscy w jakimś stopniu nim żyliśmy. Wielkie działania organizacyjno-logistyczne związane z tym wydarzeniem oraz najróżniejsze ograniczenia i utrudnienia w codziennym życiu odczuwaliśmy wszak jako mieszkańcy i funkcjonujący w mieście mocno na własnej skórze. Ale skala poruszanych na COP24 problemów i ich znaczenie dla ludzkości, dla przyszłości naszej planety była tak przeogromna, że doświadczane dokuczliwości staraliśmy się – jak obserwowałam – przyjmować na ogół z wyrozumiałością, a nawet z dozą humoru. I to jest dobre.

 

Jestem przekonana, że merytoryczny przebieg 24 Konferencji i jej rezultaty z uwagą były śledzone także przez naszych spółdzielców nie tylko z racji miejsca szczytu, ale nade wszystko dlatego, że nie ma na naszym globie człowieka, którego by nie dotyczyły. A zwłaszcza, by zmieniający się klimat ziemi nie decydował o losie, po prostu o życiu – lub nie, tych, którzy są naszą przyszłością i nadzieją: – dzieci i młodzieży. To dzisiejsi kilku - i nastolatkowie mogą doświadczyć kataklizmów klimatycznych na miarę zdarzeń apokaliptycznych.

 

Siadając do pisania comiesięcznych refleksji mego listu do Czytelników „Wspólnych Spraw" (w połowie trwania szczytu) nie mogę znać i nie znam jego owoców. Należy wszakże ubolewać, iż zabrakło na nim wielu z najważniejszych światowych polityków. Należy dorozumiewać, że ich myślenie i działanie nastawione jest w tych kwestiach raczej na własne (niekiedy indywidualnie jako polityka – a niekiedy w imieniu swego państwa, bez liczenia się z ogółem świata) trwanie i to na krótką metę. Wybaczcie Państwo, ale mam taką myśl, że to w pewnym sensie przypomina ewangeliczną przypowieść o zaproszonych na ucztę, którzy je zlekceważyli. „Jeden poszedł na swoje pole, drugi załatwiał sprawy handlowe, pozostali zaś pochwycili służących, znieważyli ich i pozabijali. Wtedy król rozgniewał się i posłał żołnierzy, aby wytracili tych zabójców, a ich miasto spalili." Czy tych, którzy zlekceważyli zaproszenie na obrady nad klimatycznym ratunkiem ludzkości można zestawić z owymi „zabójcami" z przypowieści, a wizję spalenia miasta – jako nieunikniony los przegrzanej Ziemi? Ostatecznie – nie mnie to oceniać.

 

Sądzę, że my, katowiccy spółdzielcy, po wielkiej COP24 jesteśmy świadomi znaczenia odpowiedniego klimatu dla ludzkości (a od dawna uzmysławiają nam to niemal codzienne komunikaty o smogu panującym w mieście). Ale równie mocno winniśmy mieć na uwadze także inny klimat – ten dla spółdzielczości mieszkaniowej. Umieć przewidywać zgubne tendencje, alarmować o zagrożeniach, przeciwstawiać się im. Bowiem – jak w przypadku naglących kwestii sensu stricte klimatycznych, tak i w sprawach spółdzielczości funkcjonują w naszej rzeczywistości politycy nie patrzący dalej swego nosa. Brak im z jednej strony kompetentnej wiedzy, a tym samym możliwości trafnej, analitycznej oceny istniejącej sytuacji, a z drugiej woli i umiejętności przewidywania skutków powstających w wyniku podejmowanych działań obciążonych wskazanymi mankamentami. Odnosi się wrażenie (ba, w wielu przypadkach pewność), iż to nie przyszłość (ich już nie będzie na stanowiskach), ale doraźność interesu determinuje ich postępowanie.

 

Przykładem (niestety niejedynym) takich właśnie relacji jest podjęta 20 lipca br. „Ustawa o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów"(Dz.U. z 2018 poz. 1716), a ściśle – to procedura wdrażania jej w życie. Zgodnie z jej Art. 1. pkt 1 – już „Z dniem 1 stycznia 2019 r. prawo użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe przekształca się w prawo własności tych gruntów." Jak obliczane będą skutki finansowe dla „uwłaszczanego" posiadacza mieszkania, w przypadku gdy będący w użytkowaniu wieczystym grunt jest własnością Skarbu Państwa, czyli tzw. państwowy – ustawa ściśle określa. Ale o tym, ile trzeba będzie płacić w przypadku, gdy właścicielem gruntu nie jest Państwo lecz są to samorządy terytorialne – ustawa już milczy, zostawiając rzecz całą do kompetencji samorządowych władz gmin (miast) i województw, i tu jest możliwych wiele i bardzo w skali kraju różnych rozwiązań, które będą funkcjonować – względem obywateli tego samego państwa polskiego.

 

Tymczasem – co było oczywistą oczywistością już w momencie uchwalania tejże ustawy – w Polsce trwała kampania wyborcza do samorządów. Rady i sejmiki kończące kadencję praktycznie (z małymi wyjątkami) już nie podjęły stosownych finansowych ustaleń i zostawiły to zadanie następcom. Nowo wybrani – na pierwszych, listopadowych sesjach – kwestią tą, z przyczyn oczywistych (organizacyjno-prawnych, w tym wybór władz rad, komisji, itp.) – nie zajęli się, gdyż takie istotne dla mieszkańców, ale także gminnych budżetów – decyzje wymagają niezbędnych analiz, zapoznania z nimi radnych, itp. z zachowaniem wszystkich prawnych procedur. Niemniej czas ucieka. 1 stycznia 2019 roku nie będzie z tego tytułu ani o sekundę później, niż jak ma być.

 

Wszyscy, którzy mieszkają w lokalach (domach) zbudowanych na terenach gminnych będących w wieczystym użytkowaniu (co znacznej części zasobów naszej Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, a i w ogóle polskiej spółdzielczości mieszkaniowej dotyczy) zmienią z tą datą swój status prawny w stosunku do gruntu na którym mieszkają. Staną się – czy chcą czy nie chcą – właścicielami (cząstkowymi) ziemi, na której ich budynek jest posadowiony. Niczego na własność za darmo się nie dostaje – tak i w tym przypadku. Trzeba będzie zapłacić. Ale ile? Tego się dowiemy tak naprawdę dopiero po fakcie – to jest po podjęciu stosownych decyzji przez terytorialne władze samorządowe (choć być może w niektórych przypadkach nastąpi to jeszcze w bieżącym roku – wszak do końca roku pozostało jeszcze kilka dni).

 

Przekaźnikiem informacji dla spółdzielców – ile będą musieli zapłacić – będzie głównie – oczywiście Spółdzielnia (dla lokali wyodrębnionych – Urząd Miejski). Dla znaczącej większości naszych spółdzielców możliwe to będzie, jak wspomniałam najwcześniej dopiero gdy nastąpi podjęcie stosownej uchwały przez katowicką Radę Miasta i będzie rozłożone w czasie, jednakże ze skutkiem od 1 stycznia 2019 r. Jakkolwiek Spółdzielnia jako taka – nie ma i nie będzie miała najmniejszego wpływu na wysokość cen działek, a w ślad za tym wysokość indywidualnych opłat z tytułu zmiany formy własności – to Zarząd już postanowił iż należność tą – nazwaną „opłatą przewłaszczeniową" – wyodrębni w opłatach miesięcznych z ogólnego koszyka kosztów eksploatacji i utrzymania nieruchomości – w samodzielną pozycję (równocześnie eliminując z naliczeń dotychczasowych koszt użytkowania wieczystego gruntu danej nieruchomości, a ewidencjonowaną w podkategorii „inne koszty").

 

Dodam w tym miejscu, że przekazywanie członkom KSM informacji o skali opłat uchwalonych przez samorządowe władze Katowic i potem egzekwowania opłat będzie podobnym działaniem, jak to ma miejsce z opłatami za wodę, ciepło, prąd i wywóz śmieci (gospodarowanie odpadami), czyli tam, gdzie to nie Spółdzielnia ustala stawki, a są one pochodną decyzji zewnętrznych organów i firm dostarczających media. Rola Spółdzielni sprowadza się w tych przypadkach do powiadamiania spółdzielców o przypadających na nich kosztach wynikających z wysokości cen, wielkości poboru danego medium, itp., i rozliczenia kwot, którymi Spółdzielnia wskutek powyższego jest obciążona oraz przekazywania (zbiorowo – za spółdzielców) należnych poszczególnym świadczeniodawcom kwot w terminach wskazanych w stosownych umowach lub decyzjach.

 

Nie od rzeczy jest przypomnienie, że jak dotąd – tak i w tym przypadku – nikogo nie interesuje fakt, iż koszty tego kolejnego „przymusowego pośrednictwa" Spółdzielni w „operacji" przewłaszczeniowej gruntów – pozostaną po stronie Spółdzielni. Oznacza to, iż ponosić je będą, tak jak ponoszą dzisiaj w przypadku mediów – konkretni spółdzielcy. Należałoby też uwzględnić towarzyszący takim rozliczeniom cały pakiet innych problemów, w tym kosztów windykacji – jako że opłata „przewłaszczeniowa" co do zasady jest inną kategorią ekonomiczną niż dotychczasowa opłata z tytułu wieczystego użytkowania gruntu.

 

W Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej podlegających, według naszego rozeznania, ustawie uwłaszczeniowej jest około 650 działek gruntowych (z czego własności Skarbu Państwa niespełna 10%). Znajomość kosztu nabycia ich własności, jak i warunków spłaty – wobec ustawowego czyli obligatoryjnego charakteru „przewłaszczenia gruntowego" – będzie zatem wstępem do rozeznania i sporządzenia przez Spółdzielnię bardziej konkretnych wyliczeń i analiz. Według ustawodawcy będziemy mieć na to cały przyszły rok – gdyż rozliczenie przez Spółdzielnię z gminą pierwszej „opłaty przewłaszczeniowej" za rok 2019 ma nastąpić do lutego 2020 r.

 

Jak wcześniej wskazałam aktualnie brak warunków, by już dzisiaj odpowiedzieć spółdzielcom także na zadawane pytania dodatkowe, w tym czy, gdzie, w jakiej wysokości i na jakich zasadach będą mogli ewentualnie skorzystać z preferencji cenowych, o których mowa w ustawie w przypadku szybszej spłaty ceny przewłaszczenia wieczystego użytkowania gruntu na własność, czyli wykorzystania – dzisiaj jeszcze nie znanych wielkości ewentualnych przyszłych bonifikat (wiadomych tylko w zakresie gruntów należących do państwa a nie samorządów terytorialnych). Faktem jest również i to, że informacje takie będą generować dalsze pytania i konieczność ewentualnych rozstrzygnięć przez Spółdzielnię i spółdzielców w zakresie szeregu kwestii ekonomiczno-finansowych związanych z przedmiotem sprawy (chociażby z uwagi na powiązania z innymi ustawowymi zapisami – o warunkach pomocy de minimis).

 

Wdrożenie tej ważnej i raczej powszechnie oczekiwanej i akceptowanej ustawy do praktyki działania – nie będzie zatem ani takie proste, ani łatwe.

 

Rutynowe funkcjonowanie skutków wywołanych ustawą przekształceniową będzie po pewnym czasie normą. Jak najszybciej wdrożoną w działania Spółdzielni, a potem – po poznaniu jej zawiłości – zrozumianą i przyjętą przez ogół uwłaszczonych osób. Szkoda tylko, że tak ważne rozwiązanie wprowadzone jest na chybcika. Bez stosownego przygotowania. Dowodem niezbitym na taką ocenę jest to, że premier Mateusz Morawiecki złożył 4 grudnia br. projekt nowelizacji ustawy o przewłaszczeniach, który błyskawicznie, bo już 6 grudnia, został uchwalony przez Sejm jako „ustawa o zmianie ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów". Co zmieniono – przeczytać można na str. 2 wydania nr 334 „Wspólnych Spraw". Nadto jest niemal pewne, bo takie są głosy polityków (wywołane licznymi wystąpieniami zainteresowanych stron – w tym spółdzielczości mieszkaniowej), że spodziewać się trzeba dalszych poprawek i uściśleń w tej ustawie. Ale czy i jakie następne zmiany zostaną wprowadzone – tego w połowie grudnia 2018 roku nie wiadomo.

 

Stanowienie prawa, dobrego prawa, jest wielką sztuką. Nie każdemu, kto ma władzę, to się udaje. Dowodzą tego dzieje i to od starożytności, kiedy to prawdziwie mądrzy prawodawcy sformułowali kanon prawny, którego zasady obowiązują po dziś dzień.

 

Przykładem takim może być – piszę o tym, bo także spółdzielczości mieszkaniowej dotyczy – maksyma rzymska de minimis non curat lex– czyli: prawo pomija drobiazgi. Z tej starożytnej normy wywodzi się współczesne stosowanie pomocy de minimis dla przedsiębiorstw, w liczbie których i spółdzielnie się znajdują. O co praktycznie chodzi? O to, by udzielanej przedsiębiorstwom pomocy nie uznać za niedopuszczalną pomoc państwową dla firm mogących wykorzystywać otrzymane środki w celu nieuczciwej konkurencji rynkowej. W krajach Unii Europejskiej obowiązuje w tym względzie jednolita zasada zawarta w rozporządzeniu Komisji (UE) nr 1407/2013 z 18 grudnia 2013, zgodnie z którą dopuszczalna jest (stosunkowo nieduża) pomoc publiczna do wysokości 200 tysięcy euro (równowartości tej kwoty w państwach mających inne waluty niż euro) w ciągu 3 lat. I z funkcjonowania owej pomocy de minimis Spółdzielnia nasza (ku pożytkowi ogółu spółdzielców) korzystała i korzysta (choćby ostatnio w zakresie sięgnięcia po zwrotne unijne instrumenty pomocowe – w postaci dofinansowania pożyczek na termomodernizację budynków z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej). Prawo dobrze sformułowane nawet po ponad dwu tysiącach lat może być – i jest – pożytecznie wykorzystywane.

 

I w takim duchu nadziei na dobre i dobrze wykorzystywane prawo – zarówno w kwestiach ziemskiego klimatu, i tego dla spółdzielczości – życzę wszystkim Czytelnikom moich refleksji radosnych, rodzinnych Świat Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności, zdrowia i szczęścia – w Nowym 2019 Roku. Niechaj dobre klimaty będą z nami wszystkimi!

Wesołych Świąt! Do Siego Roku!

 

Z poważaniem

KRYSTYNA PIASECKA



     

 
 
Wiadomości


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Więcej informacji: Polityka prywatności (Cookies-RODO)